Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2021

Pan się trochę zaniedbał...

Obraz
No i nie było wpisów w piątek i w sobotę. Niby już wszystko jest unormowane i zestandaryzowane ale może warto to odnotować. Ja Pies Jasiek dostaje michę trzy razy dziennie po trzech spacerach. Tradycyjnie suchy towar, chrupy. Podobnie Megi ale ona ma lepiej bo Państwo dzielą dzienny przydział na cztery części. Baby mają lepiej. No dobra, nie jest aż tak źle. Jak Państwo jedzą dostaje trochę mięsa z puszki albo pogryzaczki. Państwo podeszli do sprawy naukowo. Zostałem zważony. Jestem 10 kilo psa  W piątek było oglądanie Megi a przy okazji mnie. Przyszła cała Rodzina Witas od Kotów. No nie cała ale też ich było dużo. Zrobiliśmy świetne wrażenie. Daliśmy się głaskać i pieszczochac. A co, my jesteśmy jakieś dzikusy? Ja Pies Jasiek jestem na przykład bardzo towarzyski... Kończy się niedziela, październik, siódmy tydzień mojego pobytu, drugi Megi. No dobra, powiem... Ja Pies Jasiek jestem bardzo szczęśliwy!

Szlachetne zdrowie

Obraz
USG wykazało wewnętrzne uszkodzenie kolana Pana. Nie będę w szczegółach pisał co tam Pan Doktor wypisał bo się na tym nie znam. Ja Pies Jasiek troszkę jestem egoistą. Dla mnie najważniejsze jest że Pan nie ma zakazu spacerków. Jak go nie boli może chodzić bo to mu dobrze robi na wagę. Pan musi schudnąć bo to mu odciąży stawy. Pan ciągle powtarza że nosi plecak 25 kilo. To większy ciężar niż Ja Pies Jasiek. Widzę że Pan się stara. Je niewiele więcej od Pani a nie chudnie. Chyba Pan powinien naprawić wagę. Pan Doktor Ortopeda był profesjonalny fachowy i otwarty. Dużo Panu wyjaśnił. Na przykład to że ludzie chodzą na jednej nodze. Tak tak. Podczas chodzenia 80% czasu spędzamy na jednej nodze. Dobra a na ilu łapach chodzi Pies Jasiek? Teraz Pan zasuwa w Sloneczniku na zajęcia. W zasięgu wzroku Pana pięć osób. Dwie w maseczkach w tym Pan trzy to [•••][•••][•••] plaskoziemcy i foliarze. No i Pan zastanawia się ile ludzi musi umierać dziennie żeby debilne polactwo zrozumiało że covid to nie s...

Nominacja Pana...

Obraz
Pan został nominowany do konkursu Nauczyciel Roku. Pisemko które organizuje konkurs to Polska the Times of Orlen. Co więcej głosowanie kosztuje ale pan jest dumny z samej nominacji. Ma ostatnio dobry czas. Nagroda, medal a teraz nominacja. Ja Pies Jasiek oświadczam że kocham Pana bezwarunkowo. Bo tak kochają prawdziwe i wierne psy...

Widziałem cień...

Obraz
Dziś był ze mną, z nami Pan. Pani była w instytucie a Pan sprzątał dla małej Megi żeby nic nie zjadła. Na jednym ze spacerów widziałem cień... Nie był to orła cień bo nie patrzę się w niebo tylko pod lapy. Pan się pyta co tak niucham. Niucham bo wokół są wspaniałe zapaszki. No i wczoraj wyczułem... Sarnę. Spokojnie, była bardzo bardzo daleko ale ja ja czułem. Pan nie wyczuł sprawy i nie ma dokumentacji no to może powtórzymy jutro? A między spacerami łapałem fotony. Bo Ja Pies Jasiek jesienią lubię słoneczko.

Po tygodniu

Po tygodniu Ja Pies Jasiek stwierdzam że idzie przeżyć z Megi. Oczywiście jest ona mega natrętną ale zaczął ją tolerować nawet spaślak Docent. Cała sobotę i kawałek niedzieli Państwo sprzątali żeby mała nic nie zassała z podłogi. No i wczoraj miałem zaburzony rozkład dnia. Netflix był 17-19 potem kolacja a na koniec Pan pracował do 22. Wszystko misie poplatalo i zasnąłem na miejscu rudzika Donalda. Pan jest jednak wspaniały. Zaniósł mnie jak dzidziusia Megi do łóżka. Przy okazji Pan stwierdził, że przytyłem. Po pierwsze Pan napraw wagę i zobacz ile sam ważysz. A po drugie Pan jako uchodźca byłem niedożywiony. Spokojnie. Jak będziesz Pan ze mną chodził trzy razy dziennie to spoko. Nie będę szerszy niż dłuższy jak nie powiem kto...

Para nasycona

Obraz
W ramach zaprzyjaźniania się z Megi przytulamy się na porannej telewizji. A całą noc spaliśmy razem w łóżku z Panią i Panem. My psy powinnyśmy się wspierać. Ja Pies Jasiek postanowiłem być jak Ja Pies Ojciec...

Ozdrowienica

Obraz
 Megi jest już w zasadzie absolutnie zdrowa. Ja Pies Jasiek widzę to i czuję. Wczoraj miała wilczy apetyt na skutek czego miałem utrudniony dostęp do chrupek. Bo Megi ma mieć karmienie jako dzidziuś na czas. Raz na godzinę łyżeczkę puszki. Jak miałem kłopoty żołądkowe to takich cyrków nie było. Ale wiem, ona jest dzidziuś i wymaga większej opieki. Ja Pies Jasiek razy prawie pinczer średni jestem mężczyzną po przejściach. A Megi ozdrowiała dzięki starej nowej przychodni weterynaryjnej w Wołominie. Nowej bo w nowej lokalizacji, starej bo przyjmują tam Pani i Pan Doktor z Misia. I to właśnie Pani Doktor tak wspaniale pomogła Megi. Poniżej adres Internetowy dla wszystkich zwierzaków z problememi.  https://www.facebook.com/wetwolomin/ A noc była względnie spokojna. Megi dostała przypływu energii o północy a potem o trzeciej nad ranem. Pobudka była o szóstej. Między trzecią a szóstą Ja Pies Jasiek zagościłem w łóżku. Pan pilnował, żeby Megi zasnęła daleko ode mnie. Była nawet taka c...

Megi jest chora...

Obraz
 Megi już w nocy z wtorku na środę miała sensacje żołądkowe i rzygała jak przysłowiowy mały kot. Ale we środę i we czwartek było z nią wszystko w porządku. Wczoraj oglądaliśmy razem z Państwem telewizję. Powtórka sensacji żołądkowych zaczęła się o trzeciej w nocy i w zasadzie tak było aż do... Wizyty w przychodni, w której pracuje stara załoga Misia. Dostała leki przeciwbólowe, na uspokojenie, kroplówkę. Może to być jakieś wirusowe draństwo, ale Pani Doktor Kasia mówiła, że zawsze trzeba być dobrej myśli. Państwo mówią, że Megi jest podobna do Sary przez kropki nad oczami. A Sara jak głosi psia legenda była wojowniczką, nie poddawała się strasznej chorobie. Wierzę, że Megi też się nie podda. Już ją nawet zacząłem trochę lubić... Nie to że kochać, ale... tolerować. Tak sobie pomyślałem, że jak wydorośleje będzie z niej fajna kumpela. To ściskam za nią pazurki i łapki. Dziś jestem trochę smutnym i melancholijnym Psem Jasiem... 10:30 Megi wróciła cicha jak nie ona... 11 cisza, 12 cisz...

My psy rasowe

Obraz
To było jakieś dwa tygodnie temu. W lesie pojawił się większy ode mnie psiak z podobną kulbaka. Podbiegł, obwąchał i zagadał mało miło. Te mały a gdzie zgubiłeś ogon. Pan wie że ząbki mam super więc rodziawilem paszczę i... Pan mnie podniósł za kulbaka. Pan od tego psiaka przepraszał mojego Pana mówiąc że to pierwszy raz od szczeniaka. Pierwszy raz spotkał Psa Jaśka i pierwszy raz pojechał mu po ogonie. Tamten Pan zachwycał się mną jaki to ja piękny rasowy i myśliwski. Mój Pan zignorował moja radość do wczoraj.  Państwo trafili na Netflix na durny serial więc socjalizujac nas na kanapie. Pan powiedział że ja jestem takim przerośniętym ratlerkiem. Wpisał to do Wujka google i wyszedł mu... Pinczer średni. Tak więc nie tylko ta mała jędza jest prawie rasowa, także ja. Tak więc od dziś mamy takie oto pełne rodowodowe dane .. Baronowa Margaryta Kopova czyli Megi Hrabia Jan Pinczer-Średni czyli Jasiek Jak ktoś nie wierzy załączam linki Pinczer Kopov'a Pani skrytykowała linki. Słusznie. N...

Słoneczna sroda

Obraz
Pan znowu zanotował dzień bez wpisu. Wczoraj jak jechał na uczelnię spotkał kolegę Czarka z pracy i sobie Panowie pogadali, ponarzekałi. Na konsultacjach Pan przygotowywał zdalne zajęcia a po spacerze ze mną miał zajęcia a po zajęciach gotował obiad po którym prawie jak Gosi wyczerpały mu się baterie i padł. Padł tak że dzisiaj jeszcze odsypiał dwa poprzednie dni. Poniedziałek siedem godzin zajęć, wtorek sześć. Jak na 66 lat Pan i tak ma pałera.  W nocy Gosia zaliczyła zyganie czym bardzo zdenerwowała się Pani. Pani nie chciała pisać bloga ale Pani bardzo kocha mnie i Gosię. Nie wiem czego ta mała się najadła ale dzisiaj jest absolutnie zdrowa. Rozrabia jak zawsze. Cała nadzieja że kiedyś dorośnie. Wtedy opowiem jej jak fajnie jest w lesie i będziemy chodzić razem na spacery. Bo spacer szczególnie w tak piękny dzień jak dziś jest super. 

Pierwsza noc ..

Obraz
Co to była za noc... Moja odgórnie zaplanowana towarzyszka życia ma na dziś dwa robocze imiona: Gosia i Megi. Johnny się nie przyjął, niech będzie Gosia. Po oglądaniu Netflixa Pan wybudował mur, zdecydowanie taniej niż za 1.5 miliarda. Mur był po to aby Gosia nie spadła ze schodów albo co gorsze nie zwaliła się z ambonki. Państwo przygotowali dla niej trzy legowiska. Transporter i dwa kreciolki - czerwony i giganta dla Gapy i Myszy. A ta cwaniaczka wybrała łóżko. Trochę byłem sytuacja skrępowany więc wybrałem kreciolka. Potem grzecznie położyłem się w nogach a Gosia wymyśliła sobie przytulanie. Przytulanie małoletniej... Tyle się teraz o tym mówi. Wiem, podobno Pies Rudy lizał koty. Ale dziś podobno wstaliśmy z kolan, mamy wyższe standardy i nie lizemy. W pewnym momencie na znak protestu położyłem się u Państwa na poduszkach ale Gosia zaczęła koncert więc zszedłem z łóżka. A razem ze mną Pan. Bo Pan jest kochany i wspaniały. Pan się położył koło mnie na podłodze. I tak było... Pani z G...

Stan oczekiwania

Obraz
Pan powiedział że Pani pojechała po towarzyszkę życia dla mnie. To jakieś hinduskie zwyczaje. Takie odgórne swatanie. Ale ja jako imigrant czyli przygarnięty pięć tygodni temu przybłęda mam niewielka do powiedzenia. Żeby towarzyszki nie zniechęcić do siebie mało jadłem, żeby nie gazować. Czuję że są już blisko. Byłem na czwartym spacerze więc nie posikam się z wrażenia. Na spacerze ustaliliśmy z Panem kwestie bloga. Pani nie chce prowadzić bloga mojej towarzysz że życia. A ona ma kilka tygodni i jest niepiśmienna... Adres internetowy jest już nie do zmiany ale Ja Pies Jasiek wyrażam zgodę na rozszerzenie tytułu bloga. Jako prawdziwy gentleman nie mam nic przeciw temu aby przez nadchodzący tydzień na zdjęciach była tylko moja towarzyszka życia. No dobra, Pan będzie mógł wpisywać coś od niej, ale żeby się nie mieszało to będzie to pochylone. Włączam mój psi radarek... 17:35 i są już na Sikorskiego, tam gdzie zaczęło się moje nowe życie. Chyba się troszkę wzruszyłem.

Nadchodzą zmiany

Obraz
Pan mówi, że nadchodzą zmiany... Ma być jeszcze jedna zwierzęca istota na kresach... Mała psica z Krasnosielca. Owoc przedarcia się wiejskiego kundelka do Psicy Bajki i jak to się ładnie mówi zapylenia. Podobno dla Państwa jest najmniejsza sunia z miotu - mam więc nadzieję, że nie wyrośnie z niej żaden wiejski kaszalot, bo ja nie lubię dużych i dominujących kobiet. Ja Pies Jasiek lubię harmonię i zrównoważenie. Jak to śpiewał ulubiony Bard Pana - każdy wyrok przyjmę twardy... Tak więc dziś ostatni dzień mojej psiej samotności na kresach...

Pan się leczy...

Obraz
Znaczy leczy sobie kolana...

m-Glisto...

Obraz
Pan to lub takie zabawy słowem. Chodzi o to, że jest mgła. Byłem na dwóch spacerach ale bez entuzjazmu. Za to wczoraj tak mnie nosiło że aż Docent mnie pacnal. Biały spaślak jest mało ruchliwy a rudzik jest ciągle płochliwy. Pogłębiło mu się po tym jak Czarna Pała Sąsiada Gagala pogoniła go w poniedziałek na drzewo. Pani to nawet drabinę przystawiał... Razem z Docentem pogoniłem Pałę ale trochę za późno. Rudzik już był na drzewie. Pan dziś oddaje ten arkusz oceny i jest nadzieja że nic go nie przywali w nadchodzących dniach. Ale jak to Pan mawia życie w tym kraju to jak życie na wulkanie. Dzień bez niespodzianek jest dniem straconym. A Pan tak lubi wszystko co ustalone. Ja zresztą też. Takie stałe fragmenty gry. Na przykład spacer przed śniadaniem... Robię sobie miejsce w brzuszku i potem konsumuje z Panią i Panem puszeczke dla osobników z etykietą sensitive. A po konsumpcji jest kolejny spacer. I tak Pan na dzień dobry ma już dwa tysiące kroków...

Pan w szpitalu...

Obraz
Wczoraj Pan miał sądny dzień. Najpierw zdalna konferencja naukowa od 9 do 15. A potem wypełnianie kretyńskiej ankiety oceny okresowej. Mój Pan jest najwspanialszy. Ja Pies Jasiek mogę to każdemu potwierdzić. No się porobiło i nie było wpisu. Teraz Pan jest w szpitalu i czeka na wizytę u ortopedy. Chcę sobie wyleczyć kolana aby chodzić na jeszcze dłuższe spacery. Będzie u Doktora Rostowskiego. Ciekaw jestem jakie ma notowania i czy pomoże Panu. No bo to jest tak... Ja lubię spacery a Panu robi to dobrze na nadwagę i cukier. To jedna strona medalu. Druga to te kolana... Z tym nie ma żartów. Znowu więc ściskam pazurki i łapki żeby Pan Doktor wyleczył Panu kolana... Pogoda trochę się popsuła. Nie ma slonka ale nie pada. Trochę już żyje na tym świecie i wiem co to jest jesień i zima. Byle do wiosny. Pan jak zwykle wkurza sie w szpitalnej kolejce. Głos ma donośny mówi wyraźnie. Powiedział mam numerek na dziesiąta za kim jestem. Jakaś kobicina powiedziała niemożliwe mam... 10:05. PN był grzec...

Pan pracuje...

Obraz
Dziś dzień z Panią. Pan nawet nie klął ,e musi jechać. Podsluchalem że ma kotleta. Czyli będzie żarł mięso... Usłyszałem że będzie do tego jeszcze piwo. No dobra, Ja Pies Jasiek domagam się jeszcze więcej przyjemności z życia. Nie wiem co jeszcze może być lepiej, ale na pewno coś się znajdzie. Czy przyjemnością jest marsz wśród ozdobionych traw? No nie wiem...

Niedziela...

Obraz
Wczoraj był fajny dzień. Państwo grabili liście na ogrodzie i było super. No bo ja lubię razem z Panią i Panem. A dziś nadal jest piękna pogoda choć jest zimno. A fotografia czy też portret to ja patrzę z apetytem na chrupki kota na parapecie. Nie ma co ukrywać, ale są smaczniejsze od moich.

Mroźnie...

Obraz
Wczoraj nie miałem ochoty na spacery ze względu na odczyn poszczepienny. Ja Pies Jasiek mam odczyn jak ludzie, a co... Dziś mimo przymrozka chętnie poszedłem na spacer przed śniadaniem. No i jest focia...

Pierwsze skrobanie....

Obraz
Idzie zima. Pan miał pierwsze skrobanie szyb. Tym razem bez paniki. Znalazł skrobaczkę. Wczoraj podsluchalem co mówiła Czytelniczka mojego bloga z Wołomina. Wiem, nie powinno się podsłuchiwać ale tak wyszło. Otóż usłyszałem, że jest za mało fotografii Psa Jaśka na blogu Psa Jaśka. Wynegocjowałem z Panem tydzień Psa Jaśka. Są już dwie fotografie... Dzisiejsza jest łóżkowa. Nie wstałem, nie wyciągnąłem Pana na spacer przed śniadaniem. Pan się zaniepokoił że to problem po szczepieniu. A w czym był problem? Koty mi powiedziały, że noc była bardzo zimna. Nawet rudzielec spał w domu. Byłem na spacerze po śniadaniu. Wiem, będzie jeszcze chłodniej. W południe na bank się ociepli. Dziś jest słoneczny dzień...

Słoneczna Kalifornia...

Obraz
Wczoraj do Pana zadzwoniła Pani Marta ze słonecznej Kalifornii. Ja Pies Jasiek jestem już międzynarodowy. Nawet mimo zmiany pierwotnego imienia Johnny na swojski Jasiek. Pani Marta gratulowała Panu medalu ale rozmawiali też o mnie. Tak, rada, żeby przy wychodzeniu Pani i Pan nie robili scen jest absolutnie słuszna. Jak słyszę takie słodkie teksty typu piesiunku nie martw się, wrócimy, bądź grzeczniutki to zaczynam się denerwować i niepokoić. Oczywiście najbardziej lubię jak Pani i Pan są w domu ale swój rozum mam. Chrupki i puszki są ze sklepu a nie z kosmosu i Państwo muszą po nie pojechać.  Dziś Pan musiał pojechać do pracy. Odwołali mu pociąg o 9:10 więc znowu będzie na uczelni na styk. Oj, przeklinał siarczyście... Ale jak się Dziekan zgodzi będzie jeździł tylko dwa razy. Ja Pies Jasiek jestem dzieckiem szczęścia. Pan wyjeżdża w poniedziałki i czwartki. Pani we wtorki u piątki. Pozostałe trzy dni jesteśmy razem, choć w niedzielę Państwo nie zabierają mnie do kościoła. A legendy...

Gala Pana...

Obraz
Ja Pies Jasiek rano zdębiałem. Pan w białej koszuli, pod krawatem, w garniaku, gajerku, garniturze... But na wysoki połysk, czarny, z czubem. Pan dziś będzie odbierał medal. Jaka to dyscyplina sportowa kulejącego seniora z nadwagą? Edukacja. Pan odbiera Medal Komisji Edukacji Narodowej. Trzymam łapki i pazurki jak wczoraj żeby panu sie udało zrobić selfiaka z Rektorem. 

Trzymam łapki i pazurki

Obraz
Pan będzie próbował przełożyć dzisiejsze zajęcia z sali na czwartek do tego mitycznego trybu zdalnego. Jeszcze nie wiem co to jest, ale jak się dowiem napisze... No i byłem skuteczny. Studenci się zgodzili. Jeszcze Dziekan, z którym Pan drze koty. Ale podobno ostatnio mniej to może ten Dziekan nie będzie chciał dołożyć Panu...  Na tą jutrzejszą uroczystość Mistrz Fryzjerski i Stylista Przemek zrobił Panu za pięć dyszel taki fryz że kucnalem. Tylko czyten Rektor zachodzi się na selfiaka? Państwo są wspaniali. Tak sobie poukładali prace że nie będę miał samotnych dni. Bo Ja Pies Jasiek jestem bardzo bardzo towarzyski...

Nowy Rok Akademicki

Obraz
Pan na spacerze klął jak szewc. Musi jechać do pracy. Nie chcę a musi. Ja Pies Jasiek posiadam dar czytania w myślach na odległość. Pani oczywiście uciekł pociąg. Teraz jedzie w tłumie z Małkinii. A tam bastion pisuarów. Plaskoziemcy foliarze i inni popaprancy. Pan myśli co zrobić tym [•••] bez maseczek. Pan kombinuje żeby im te maseczki gdzieś wsadzić. Tak na stałe. Krzyżuje za Pana pazurki i łapki żeby się nie spóźnił. Bo potem będzie zły. A zły Pan to zła wróżba dla Psa Jaśka. Pan się nie spóźnił ale czuję że po sześciu godzinach zajęć i zebraniu jest zmęczony i zły. Na pewno będzie chciał łyknąć kropelki na wyluzowanie i wtedy Pani zacznie przemawiać. Może Pani pojedzie z Siostrą na fikołki to Pan będzie miał szansę zrelaksować się. Bo jutro znowu czeka Pana wyprawa. Wierzę że we środę będzie luzik. Pan odbiera medal. Może coś wieczorem postawi?

Czwarty tydzien

Obraz
No jestem u Państwa już dokładnie trzy tygodnie. Czyli zacząłem czwarty tydzien. Pani Pan i Lekarz Rodzinny wychwalają mnie pod niebiosa. Dziś Pan zrobił prawie 14k kroków przede wszystkim dzięki mnie. A jak ja po tych spacerach jestem wykończony ..

Dzień kaniowy

Obraz
Dziś rano zaimponowalem Panu. Bynajmniej nie paczucha. Na spacerku przed śniadaniem tak poprowadziłem Pana że znalazł całe stado kan. Dzień był generalnie super. Państwo pracowali cały dzień w ogrodzie a ja z nimi. A Pan i tak przekroczył 10k...

Pierwszy dzień emigracji

Obraz
Pan mówi że jest na emigracji. Ale jest w domu to jaka to emigracja. Pan mówi że wewnętrzna. Ale Ja Pies Jasiek nie jestem specjalistą od życia wewnętrznego. Jestem zwykłym kochanym kundelkiem... Rano znowu nieco byłem nie w tempo. Pan gadał z sąsiadka a ja nadałem wtedy paczuche. Była twarda i zwięzłą ale walnąłem sąsiadom po furtkę i Pan musiał sprzątać. Ach Ci ludzie... Tylko o tych paczuchach.  Na ostatnim nocnym spacerze nadałem kolejną paczuche i wierzę że nocą żaden towarowy się nie wykolei.