Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2024

No nie do końca - czteropak

Obraz
Wczoraj rano miałem gorszy apetyt. Na spacerze nie było pełnej pętli. Pa spacerze było leżakowanie. Potem Pan zjadł drugie śniadanie i poszedł pracowac a ja miałem pierwsza padasie. Trafiło mnie w kuchni, trochę halasowalem o drzwi i Pan był szybszy od Megi. Potem byłem cały dzień trochę ospały, koło czwartej był spacerek. Po wieczornym spacerze była druga padasia. Moment był dziwny - trafiło mnie gdy miałem brać leki. W nocy trafiło mnie jeszcze dwa razy. O północy w łóżku Pana i o drugiej w łóżku Pani. Jest siódma. Pani spieszy się na wykład. Ja odsypiam te trzy nocne ataki, które miałem w ciągu pięciu godzin. Prawdziwe ataki gromadne. Fuj! A to zdjęcie że spaceru. Ja Pies Jasiek jestem dziś kupka nieszczęścia, a to kupka sarny lub łosia.

Jest idealnie

Obraz
Nie pisałem ponad tydzień, ale nie działo się nic złego, wszystko jest w porządku. Pan w ostatni czwartek nie pisał w pociągu bo był troszkę zdenerwowany. Po pierwsze był to ostatni czwartek i Pan bardzo się spinał, żeby wszystko było OK. A z drugiej strony Pani miała w pracy jakieś Bardzo Ważne Zebranie i we czwartek byliśmy sami. Potem przez cały weekend aż do wczoraj pisała jakieś protokoły. A dziś we wtorek jest idealnie. Był spacerek, trochę krótki bo chyba zbliża się czas padasi. Leżę sobie z Megi na na łóżku zwanym legowiskiem a Pan z nami. Pan mnie zaprosił osobiście. Megi wpycha się sama. Koty też zalegają każdy na swoim miejscu. Docent pod biurkiem, Bambosz na foteliku na piętrze. Jak to mawia Pan - w każdym kątku po zwierzatku.

Pani wrocila

Obraz
I z powrotem Pani wróciły spacery po lesie. Nie ukrywam, w lesie jest super. Bo lasu nie solą. Dostałem od Pani pochwały. Bo Megi narozrabiala. Jako biblioteczna przeczytała czyli pogryzła kilkanaście książek. I znowu rozwaliła łóżko. Z radości? To niech się cieszy w spokoju...

Dziesiąty dzień...

Obraz
Bez Pani. Pan jest chory, ale dzielnie nie zaległ na stałe w łóżku. Miał do obrobienia całą nasza czwórkę. We czwartek po pracy nawet nie miał siły na zakupy. Wyszedł z nami na spacery i padł. Sen leczy. Wiem. Ja po luminalu w zasadzie ciągle śpię. W piątek Pan poczuł się lepiej. Zrobił zakupy, nabyl leki i...  Najpierw zaliczył w lozku cztery katastrofy lotnicze. A potem... Jak głupi siadł do pracy. No i znowu poczuł się gorzej. W sobotę były śnieżyce i Pan prawie cały dzień spał. Nie musiał pracować, więc zdrowiał. Dziś w niedzielę rano był mrozek. Później przyszły chmury i ciepło. Łóżkowa pogoda. Pani już w Polsce, ale przyjedzie za kilka godzin. A ja byłem na fajnym spacerze z Bamboszem.

Trojeczka

Obraz
I znowu miałem trzy padasie. Dwie jednej nocy. Ale jest już chyba lepiej. Bo przed pierwszą nie chciałem spać w łóżku i zaliczyłem atak w kreciolku na parterze. Drugi był w łóżku o polnocy - obecność Pana niewiele pomogła. Trzeci tej samej nocy zaliczyłem znowu na parterze koło szóstej rano. Biedny Pan... Wczoraj był Ksiądz po kolędzie. Byliśmy grzeczni. Wszyscy. Koty się schowały, Megi trochę szalała, ale opanowała się.  Dziś rano był występ Bambosza. Przez chwilę zalegalismy nawet we czwórkę. Bambosz wylazł spod łóżka. Potem Pana obudził dziwny hałas i dziwne szczekanie Megi. Ja i Docent byliśmy na miejscu. Czyli Megi szczekała na Bambosza w gabinecie. Kociamber siedział na blacie a Megi ujadala. Z bliska Pan zobaczył przyczynę. Na blacie siedział mały przerażony kos. Pierwsza próba złapania ptaka zakończyła się porażka. Trzeba chwytać szybko ale nie za szybko, żeby nie spłoszyć. Potem trzeba chwycić mocno ale nie za mocno, żeby nie udusić. I wszystko ma być w tempo, po chwytanie...

Bez Pani...

Obraz
No i Pan na tydzień zaniedbał pisanie. Nawet w pociągu. Ale teraz nadrabia, chociaż ma urwanie głowy bo Pani pojechała na narty do Francji. 4 dni w drodze, 6 na nartach. Trzeba mieć zacięcie. Dzięki temu Pan ma 6 spacerów. Chodzę oddzielnie ze względu na możliwość padasi. Pada śnieg, jest ślisko. Dziś Pan zaczął przedostatni tydzień. Wcześniej, bo Pan musi wcześniej wrócić we czwartek. Dam radę... Damy radę!

Przymrozilo...

Obraz
No i mamy mrozek. Dziś rano marzyłem na spacerze. Święci słonko a zimno. Pani mówi alpejska pogoda, bo Pani jedzie w Alpy na narty. A Pan zaczyna dziś trzeci tydzień do końca. Trzymam Pana za słowo. Zresztą... Pan się wczoraj jak nie Pan zasiedział przy biurku do północy. Na zebraniu Pan usłyszał, że nie ma filmików z programowania po angielsku. No nie ma, bo są historyczne filmiki z 2013. Co więcej nadmiarowe bo... Niby na świecie jest postęp a u Pana na zajęciach jest postęp inaczej. Żeby ktokolwiek zaliczył Pan z roku na rok robi coraz mniej zadań. Aby nie kolorować drwala Pan musi przejść na emeryturę. Zdjęcie jest z wczorajszego odhamiania. Państwo byli w muzeum. I w tym muzeum były takie teksty. A fuj. 

Jeszcze trzy czwartki...

Obraz
Pan nuci sobie czasami always look on brighter się od life... Pada deszcz, zaraz przejdzie w marznąca mżawkę. Jest buro i ponuro, ale... Jak Pan przeżyje dzisiejszy czwartek to zostaną mu już tylko trzy. I tego się będziemy trzymać. Po czteropaku padasi jestem troszkę delulu, ale daje radę. No bo skoro Pan daje z tym wszystkim radę to Ja Pies Jasiek inwalida i padasiek też mogę i muszę dać radę. Ciekaw jestem, jak to będzie z jutrzejszym lodowiskiem. Pani ma ostatni dzień urlopu, tak więc w najgorszym przypadku będziemy siedzieć w domu. Nie ukrywam, że to najbardziej lubię ...

Bardzo kiepski początek Nowego Roku...

Obraz
Pan nie jeździł do pracy, to nie pisał. Muszę pogadać z Panem, bo co będzie na prawdziwej emeryturze? Blog Psa Jasia umrze? Miałem bardzo kiepski koniec Starego i początek Nowego Roku. U Państwa był bal czy też balet sylwestrowy. Pierwszapadasie miałem jeszcze przed północą. Potem kolejne trzy przez następne dni. Żyje, ale co to jest za życie. Raczej wegetuje, ale zwierzęca medycyna czyli weterynaria jest bezradna. Zwierzęta jak i ludzie żyją na Ziemi aż do śmierci i nic tego nie zmieni. Pan też ma ciężki start. Wychodzi na to, że jest wiecznie niezadowolony i ma muchy w nosie. Gdy pojawiłem się we wrześniu 2021 Pan udał się na zawodowa emigrację wewnętrzna i konsekwentnie na niej pozostaje. Zamiast służbowego bloga zti Pan umożliwia mi opisywanie nie tylko mojego życia. Pan tak sobie myśli, żeby rozszerzyć zawodowa emigrację wewnętrzna na inne obszary. No bo po co Panu etykietka wiecznie niezadowolonego i z muchami w nosie. Zamiast wyrażać swoje odczucia można przecież milczę . Milcze...