No nie do końca - czteropak

Wczoraj rano miałem gorszy apetyt. Na spacerze nie było pełnej pętli. Pa spacerze było leżakowanie. Potem Pan zjadł drugie śniadanie i poszedł pracowac a ja miałem pierwsza padasie. Trafiło mnie w kuchni, trochę halasowalem o drzwi i Pan był szybszy od Megi. Potem byłem cały dzień trochę ospały, koło czwartej był spacerek. Po wieczornym spacerze była druga padasia. Moment był dziwny - trafiło mnie gdy miałem brać leki. W nocy trafiło mnie jeszcze dwa razy. O północy w łóżku Pana i o drugiej w łóżku Pani. Jest siódma. Pani spieszy się na wykład. Ja odsypiam te trzy nocne ataki, które miałem w ciągu pięciu godzin. Prawdziwe ataki gromadne. Fuj! A to zdjęcie że spaceru. Ja Pies Jasiek jestem dziś kupka nieszczęścia, a to kupka sarny lub łosia.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4