Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2024

Znowu trojeczka

Obraz
No i trafiły mnie trzy padasie. Dziś jest piątek. Pierwsza była we środę późnym wieczorem. Druga zaliczyłem we czwartek koło południa. Tradycyjnie domagałem się jedzenia i łup, była padasia. Trzecia zaliczyłem w łóżku trochę przez sen. Ta była leciutka, bez lapkowania. Dziś piątek a Pan znika. Pani i Pan odchamiaja się na koncercie muzycznym. Może Pan po tym koncercie złapie się za gitarę? Słabo to widzę. Poprawiła się pogoda. Będą prace ogrodowe. Kiedy wrócą te czasy wspólnej drzemki po porannym spacerze?

Trzy srody

Obraz
Pani zniknęła do pracy. Pan też. To środa. Rada wydziału. A w zasadzie kolegium wyborcze. Ja Pies Jasiek wybaczam Panu. Jeszcze dwie rady, majowa i czerwcowa i koniec tego darmowego kabaretu. A za oknem wciąż pochmurno, deszczowo, zimno. Jak dobrze jest w domu...

Just on time

Obraz
Pan znowu był na ostatnią chwilę na stacji. Ale tym razem nic mu nie uciekło, jak w miniony czwartek. Wczoraj byłem u Pana Doktora Konrada. Ocenił, że jestem jak nowy i może nie będzie kolejnej operacji. I bardzo dobrze. A ja, skoro Pan jedzie do Warszawy opowiem dwie historie. Pierwsza z wczoraj. Najpierw w siegaczu Megi wyweszyla jeża. A potem na Kresowej pojawił się... No nie dzik ale zająć. Przyszedł pewnikiem s sąsiedniego siegacza. Najpierw trochę się nas bal. Jak wracaliśmy to podszedł bardzo blisko do nas. Zupełnie się nie bał. Ale nie atakował. Stawał tylko słupka. Jak zobaczył ten swój leśny siegacz był jak rakieta. A w sobotę lub niedzielę Pan miał niezła przygodę. Najpierw był motor, Pan go usłyszał. Potem coś zaszumiało, zaszelescilo. Może jak opony roweru. Pan stanął na poboczu i nic nie przejechało. Pan się obrocill do tyłu i szok. Za nim był długi czarny wąż z jasnymi cętkami. I ten wąż wspiął się na rękę Pana. Szok, co nie? To co to było? Otworzył się pojemnik na torby...

Pan starszy ..

O rok. Sto lat. Pan starszy i jeszcze bardziej powolny. Kiedyś na spotkaniu przy kawie ze swoimi jeszcze starszymi kolegami stwierdził, że... W wieku koło 70 ciągle jeszcze można, ale wymaga to czyli wszystko więcej czasu. Można więc wolniej i dłużej. Dziś mam kontrolę zębów po sanacji, czyli usuwaniu zwanym ekstrakcja. Skończyło się dobre, czyli puszeczki

Dwie padasie i ...

Obraz
Byłem jakby nic nie było na porannym spacerze. Pierwsza padasie miałem koło południa, druga wieczorem. Pan miał teorie, że padasie są od łapek i zębów. Padasie są ale lepiej się czuję po. W nocy śpię jak suseł. Łapki nie bolą, nie ma skowytu...

Sanacja

Obraz
Pani zwróciła Panu uwagę, że zaniedbał wpisy. A działo się. W piątek o drugiej pojechałem na odkamienianie i usuwanie zębów. Zrobili mi ze względu na padasie tylko lewą stronę. Zabieg był w znieczuleniu. Potem trochę mi napuchła pyszczek. Miałem też krwawienie z dziąseł. Dziś po trzech dniach jest już dobrze. Podobno jak się zlikwiduje stan zapalny w pysku to leki będą działać lepiej. Pan jak zwykle ma wielkie nadzieje. A taka rekonwalescencja ma nawet dobre strony. Zamiast chrupek dostaje puszkę mokrej karmy, dobrej, markowej, za dychę. Megi jest trochę obrażona, bo musi wsuwać chrupy. Jak ma zdrowe zęby to niech wsuwa. Aha, skończyło się lato, wróciły chłody. Dziś tylko plus sześć. A Pan nasadza ...

Druga padasia

Obraz
Środa, a Pan znika. OK, rada... Raz na miesiąc. Może być długo, a potem Pan ma mieć jeszcze zebranie. A ja w nocy miałem padasie. Druga w serii gromadnej. Była lżejsza niż poprzednia. Bez delulu. Zszedłem na parter, zjadłem chrupki, popiłem i zasnąłem. A rano na spacerze była duża kupa. Pani zapisała mnie na tą stomatologię na piątek. No dobra, będzie mi mniej capic z pyska. Buzi buzi będzie jak z Megasia - bezwonne. A zdjęcie jest z wczoraj z Politechniki. Pan 50 lat temu zaczynał tam studia ...

Dziwny wtorek...

Obraz
W niedzielę był zastrzyk. W poniedziałek miałem badanie krwi. We wtorek w nocy zaraz po północy miałem padasie. A dziś Pan mi powiedzial, że znika na cały dzień. Ma jakieś bardzo ważne seminarium uczelniane. A pogoda taka śliczna ...

Żyje, żyje...

Obraz
Pan zdecydowanie zaniedbuje moje pisanie. Pan jest oczywiście wspaniały, ale cóż, to jest prawda, Pan się starzeje i nie jest tak szybki i świeży jak kiedyś Irena Szewinska. Najpierw jak wróciła Pani to był Wielki Tydzień i wieczorne modlitwy, a potem dwa dni rodzonego świętowania, po czym trzeba było odpoczac. Pan się wkurzył na program do blogowania, bo cos tam się nie zapisało i pozmieniały się daty wpisów. I to Pana też nie zachęcało do wpisywania. Dziś jest słoneczna niedziela. Dostałem zastrzyk na łapki. Jutro będę miał badanie krwi przed zabiegiem stomatologicznym. Jakoś średnio mi się marzy grzebanie w moich zebach, ale cóż, jak ma mi to pomoc... A w ogrodzie pięknie jak w raju.