Żyje, żyje...
Pan zdecydowanie zaniedbuje moje pisanie. Pan jest oczywiście wspaniały, ale cóż, to jest prawda, Pan się starzeje i nie jest tak szybki i świeży jak kiedyś Irena Szewinska. Najpierw jak wróciła Pani to był Wielki Tydzień i wieczorne modlitwy, a potem dwa dni rodzonego świętowania, po czym trzeba było odpoczac. Pan się wkurzył na program do blogowania, bo cos tam się nie zapisało i pozmieniały się daty wpisów. I to Pana też nie zachęcało do wpisywania. Dziś jest słoneczna niedziela. Dostałem zastrzyk na łapki. Jutro będę miał badanie krwi przed zabiegiem stomatologicznym. Jakoś średnio mi się marzy grzebanie w moich zebach, ale cóż, jak ma mi to pomoc... A w ogrodzie pięknie jak w raju.
Komentarze
Prześlij komentarz