Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2025

Czwarta...

Obraz
Miałem mocna serie. Wczoraj przy obiedzie dałem koncert szczekania. Nie tylko da wątróbki. To była zapowiedź padasi. Pan na szczęście był blisko, ratował jak mógł. Atak był silny. Ale na jestem silniejszy. Przeżyłem. A dziś leżę sobie w kąciku koło kominka. Pan usiadł koło mnie. Jest sesja głaskania. I mam niezbywalne prawo napisać. Pan jest wspaniały.

Seria padasi...

Obraz
W ciągu dwóch dni trafiły mnie trzy. Coraz częściej zostaje na parterze. A Pan ze mną. Dzięki temu Pan reaguje błyskawicznie. Wczoraj telepalo mną o zestaw do kominka. Dziś nie wypadłem z kreciolka. A Pan był znowu szybszy od Megi. Dzięki temu stan celu po padasi był krótki. Nie obijałem się o meble. Tylko łaziłem. Tak trochę bez celu. I łażę dalej... A wczoraj na spacerze jak zwykle byl ze mną Bambosz. To jedyny kot, który może mi naskoczyć. Niestety Pan tego nie uchwycił. A wskakiwał mi na konstrukcję, oj wskakiwał...

Mimo wszystko kocham Pana

Obraz
Pan strasznie zaniedbuje moje pisanie i trochę mnie. Miałem badania krwi, Pan nie odebrał wyników. Pan się starzeje i nie dowozi? Koniec września Pan miał aktywny. Pisał wniosek granatowy, zatrudniał się na ćwierć etatu, zmieniały się mu zajęcia. Wszystko pozytywnie. Zajęcia Pan ma w niedzielę. Pilnuje mnie cały czas. Przed chwilą miałem padasie. Megi spala. Pan schudł i jest jak gazela albo kangur. Atak nie rozwinął się. A poprzedni z czwartku przeżyłem sam, bo byłem na dole a Państwo i Megi na górze. Preferuje kreciolki w salonie, bo Pan pali w kominku. Ochłodziło się. Jesień. I idzie zima. Aha, jeszcze jedno. Pan skumał mój pokręcony sygnał Jasia Padasia. Jak stoję i cichutko pidzcze to... Trzeba do mnie podejść. Dać to powąchania rękę. Jak położę to potem trzeba mnie głaskac...