Pani zrzuca mi czasami zestem samczym szowinistą. Że piszę ciągle, jaki to Pan jest Wspaniały. No to napiszę, jaka to Pani jest Wspaniała. Pani dostała upragniony i wyczekiwany tytuł profesora. W związku z tym Pani niby dla naszej psiej wygody zażyczyła sobie większego łóżka. Szerszego o 20 centymetrów. Bo jej się tytuł nie zmieści? No to Pan ma kolejne zadanie, kolejna kozę. A teraz tytuł. Pani jako Tytularną Profesora od razu się połapała bo Pan jak zwykle był krytyczny. Pisemko pochodzi, jest datowane, na 21 grudnia. Dotarło do PiPeTy dopiero 16 stycznia, czyli prawie po miesiącu. Data to data, trzeba to podpisać. Potem wsadzic na dziennik i nadać numer. W kolejnym kroku mamy problem znaczka. Pewnikiem potrzeba wybrać najtańszą ofertę, czyli zamówienia publiczne. No i na koniec sama poczta, niedofinansowana, zajmująca się dystrybucją... Gazety Polskiej. Czy w tej kancelarii ponoć pierwszego obywatela nie znają maila? I czy nie uczą się jak Pierwszy Korespondent z Leśnym... Sebą...