Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2023

Pan jednak pisze...

Obraz
Martwiłem się, że Pan nie będzie spisywał moich myśli tak bardzo, że przez pół dnia miałem chandrę. Co Pan skrzętnie teraz opisuje. Fajnie jest z Panem cały dzień w domu. Bez nerwów, pośpiechu. Można poleżeć... Jak na razie wszystko idzie zgodnie z planem. Pan oddaje się pracom domowym, spacerom i lenistwu. A ja mu w tych dwóch ostatnich sprawach wiernie towarzysze. Prawie tak wiernie jak weteran Docent. Zazdroszczę mu. Całe życie z Panem... No i może leżeć na biurku.

Konkurencja

Obraz
Pan zakończył semestr. A ja druga padasie w cyklu. Trzeciej nie było. A ta parka była po trzech tygodniach po poprzedniej. Chyba nie jest ze mną źle. Pan trochę odpoczął w sobotę, a w niedzielę znowu akcja. Protest studentów. Od dziś Pan prowadzi innego bloga, ale obiecał, że nie będzie zaniedbywał moich psich wynurzeń i refleksji.

Ostatni czwartek

Obraz
No i Pan był zbyt kulturalny. Przepuścił przy wejściu żeńska gimbaze i ma na koniec stojaka. Niech się tipsiara uczy. Może się czegoś nauczy. I będzie choć trochę bardziej kumata od tegorocznych studentów. Pan jakoś to przeżyje. To nie jest kraj dla starych ludzi.  Widziałem jak Pan ciężko pracował cała środę. Ja Pies Jasiek nie chciałem przeszkadzać, spałem i przez sen trafiła mnie lekka padasia. Pan nie zdążył wygłaskać. Wieczorem trochę klapnalem ale Pani wyglaskala. Po porannym napadzie od razu pobieglem do kuchni do lodówki. Może to te trzy godziny opóźnienia w leku? Stężenie spadło i trafiło mnie... Pan obiecuje sobie założyć nowego bloga. Mam nadzieję, że znajdzie czas na spisanie tego co ma do wyrażenia Ja Pies Jasiek. Blog będzie o pracach domowych i ogrodowych. Pan obiecuje sobie codziennie coś zrobić i opisać to. Plus fotka przed i po. Początek będzie z przytupem. Fotowoltaika. No ale najważniejsze będa dwie sprawy. Zero zajęć i mniej biurka. Więcej leżenia ze mną po pra...

Przedostatni...

Obraz
Raz. Osiem godzin. Potem czwartek. A latem dziesięć piątkowych wieczorów. Pan chyba zakończył pełnym sukcesem semestr. Jak to było w tych postanowieniach na nowy rok? Nikogo nie zabić... A scyzoryk się Panu otwiera. Ja staram się byc mega grzeczny. Poza tym mam ponad dwa tygodnie bez padasi. A Megi rozdupcyla Panu elegancki, firmowy pokrowiec na laptop. Oj była awantura, lekkie lanie. Babon jest niereformowalny. A Ja Pies Jasiek tak się cieszę na nadchodzących osiem miesięcy. Pan przeżył wtorek, acz nie było lekko. Czuję, że będzie tylko jeden mój ulubiony spacer po Kresowej. Może wyciągnę Panią? Pan ma już tylko jedno poranne wstawanie, przygotowanie tłumu tematów i sprawdzanie. Na szczęście mniej ogłupiającego pilnowania na sali. I jak tu nie napisać, że Pan jest Wspaniały...

Jeszcze trzy czyli dwa...

Obraz
No bo zależy jak liczyć. Jak uznać, że dzisiejsza wyprawa Pana jest już odbyta to jeszcze tylko dwa razy. Zanim oddam głos Panu donoszę, że u nas zwierzaków wszystko wporzo. Nie miałem padasi i jestem skuteczny. Dwa nocne spacery po Kresowej  A tiepier Pan... Pan dostał na nowy rok mema pod tytułem postanowienia na 2023. Były tam skreślone zeszłoroczne postanowienia. Zamiast być miłym dla innych widniało nie zabić nikogo. Ten rocznik daje Panu popalić. A Pan wie, że następny, ostatni, będzie jeszcze gorszy. Już Ząbki, nie będzie szczegółów. Generalnie nie da się nauczyć tego, co było przez pięć tygodni w pięć godzin. Niedasie... No i kursanty boleśnie odkrywają tę prawdę. Panu jest przykro ale to są dorośli ludzie. Jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz ...

Derka dudasa

Obraz
Pani zrzuca mi czasami zestem samczym szowinistą. Że piszę ciągle, jaki to Pan jest Wspaniały. No to napiszę, jaka to Pani jest Wspaniała. Pani dostała upragniony i wyczekiwany tytuł profesora. W związku z tym Pani niby dla naszej psiej wygody zażyczyła sobie większego łóżka. Szerszego o 20 centymetrów. Bo jej się tytuł nie zmieści? No to Pan ma kolejne zadanie, kolejna kozę.  A teraz tytuł. Pani jako Tytularną Profesora od razu się połapała bo Pan jak zwykle był krytyczny. Pisemko pochodzi, jest datowane, na 21 grudnia. Dotarło do PiPeTy dopiero 16 stycznia, czyli prawie po miesiącu. Data to data, trzeba to podpisać. Potem wsadzic na dziennik i nadać numer. W kolejnym kroku mamy problem znaczka. Pewnikiem potrzeba wybrać najtańszą ofertę, czyli zamówienia publiczne. No i na koniec sama poczta, niedofinansowana, zajmująca się dystrybucją... Gazety Polskiej. Czy w tej kancelarii ponoć pierwszego obywatela nie znają maila? I czy nie uczą się jak Pierwszy Korespondent z Leśnym... Sebą...

Dziwny poniedziałek...

Obraz
W poniedziałek, po bardzo deszczowej niedzieli od rana wyszło słonko. Ku mojemu zdziwieniu na spacer poszła Pani i Pan. A potem znikli. Pan ma znowu zastępstwo. Mam nadzieję, że szybko wróci. A mnie weekend minął bez padasi. Ostatnia była od zmiany. Ja Pies Jasio Padasio bardzo nie lubię zmian. A Pan straszy, że w lutym Pani jedzie dwa razy na narty i jeszcze do Brukseli. Muszę się do tego przygotować. A na razie cieszę się, że to przedostatni tydzień zajęć.

Errata

Obraz
Pani czyta .onego bloga i wytyka Panu nieścisłości. Ja Pies Jasiek nie wszystko rozumiem, no to są nieścisłości. Prostuje, żeby Pani była zadowolona. Wczoraj nie było rady... A na dziś Pani wzięła urlop bo Pan jedzie do pracy na zastępstwo. W poniedziałek Pani pewnikiem pojedzie do pracy a Pan będzie miał znowu zastępstwo więc będziemy cztery godziny sami w domu. Wczoraj miałem mój zły dzień. Odmówiłem w połowie kontynuacji spaceru. Nie chciałem zjeść leku. Jak Pani mi wymuszała lek to klapnalem zębami i dziabnalem. Składam samokrytykę. Dziś był pełen spacerek. Leki przyjąłem. Ale nie ma Pana. Czy nigdy nie może być tak jak lubię? Ech, życie ...

Jak króliki...

Obraz
Pan dziś jedzie pociągiem 6:41 bo Panu się wszystko jak króliki. Nie tyle rozmnaża choć to też. Bardziej się Panu robi to, co jest przed samym rozmnażaniem, co do rozmnażania prowadzi. Ale po kolei, także mazowieckiej... Powoli podniosłem się po chorobie, choć nie było lekko. Pan tak się zestresował moim stanem, że w niedzielę zapomniał o kościele. Pani wróciła we wtorek, wróciły nocne spacery po Kresowej. A mnie wróciła nawet faza na wieczorne szczekanie.  Podczas pierwszej nocy po powrocie Pani Megi dała koncert szczekania. Druga noc była bardziej spokojna. Niestety wczoraj Pan zderzył się z tymi cholernymi królikami... Nowy współpracownik Pana, Pan Tomek, zachorował po świętach. No i Panu trafił się tydzień zastępstw. Na szczęście bez czwartku, bo we czwartek był piątek. W poniedziałek Pan Tomek wrócił do pracy ale... We środę obudził się z gorączką 38.5. Pan go wysłał do lekarza i jest kolejny tydzień zwolnienia i zastępstw. Dziś Pani musi do pracy na radę. Pan miał wczoraj rad...

Tripelek...

Obraz
Najpierw trafiło mnie w nocy o pierwszej. Potem była powtórka o piątej. Pan pomyslal, że to może od braku spacerów nocą po Kresowej. Pierwszy spacer zrobił jeszcze przed śniadanie. No i dałem dupy. Dostałem leki, chciałem wyjść i trafiło mnie n spacerze. Ciężko mi się szło, Megi trochę histeryzowala więc Pan mnie niósł. I co, czy Pan nie jest wspaniały? Pan długo myślał skąd to, dlaczego. Wymyśli, że mi źle robią zmiany. Pewnikiem źle mi robi brak Pani. Wie, że to początek wyjazdów Pani i tego nie zmienimy. Jest też drugi czynnik. Skończyła się karma z zielonego worka, jest z żółtego. Może to więc coś w tej żółtej karmię? Jest droga i super, ale może któryś składnik?

Znowu padasia...

Obraz
Prawie w samo południe, o pierwszej. Lezalem koło Pana. Nie dało się wygłaskać. Ale było krótko. Teraz odpoczywam. I martwię się, że martwię Pan i Panią na Karaibach...

Pani wyjechala

Obraz
A ja miałem nocna padasie.

Fucking 7

Obraz
Pan ma w styczniu siedem podróży pociągiem o siódmej. Szczęśliwa siódemka? Takiego... Fucking Steven. Dziś Pan był na stacji mega punktualnie i dupa jak kamieni kupa. Zaginął w akcji, ale się odnalazł. Pan olał tłuszcze bo już na słoneczniku nie było siedziska. Ten ze słonecznika miał 20 minut opóźnienia, wszyscy z peronu wleźli do tego 7.08 i Pan miał leżaka. Dobiło w Wołominie i został tylko siedziak. Dziś Pan nie robił kanapeczek i będzie problem, bo nie ma czasu na zakupy na wileniaku. 

Dziwny poniedziałek...

Obraz
W poniedziałki Pan był w domu. W październiku dwa razy pojechał na wykład. A tu nagle Pan wyjeżdża skoro świt. Ludzie też chorują. A to grypa, a to covid. Pan będzie miał dwa dni na ostro. Dziś siedem godzin, jutro osiem. Ale to już końcówka. Potem Pan ma się wziąć za dom i ogród. Czemu nie. Byle nie było za dużo hałasu, bo tego nie lubię. A dziś po nocnym a w zasadzie porannym deszczu znowu wyszło słońce. Wiosna? To temperatury z wczoraj. To był chyba rekord...

Nowy Rok...

Obraz
Przeżyłem jakoś sylwestrowe szaleństwa ludzi czyli te wystrzały o północy. Przeżyłem dzięki Pani i Panu, którzy byli z nami w krytycznym momencie. A dziś wiosna, +18 stopni, słonko... Dziś z racji pięknej pogody były trzy spacery po lesie. Co ludzie robią z Planeta Ziemia... Żeby pierwszego stycznia było +19 stopnia! Zapach zupełnie nie zimowe. Pachnie wiosna. Ale może jeszcze przyjść śnieg i mrozy. A może Planeta Ziemia ma trochę jak ja coś na kształt padaczki? Tylko że u mnie nie jest wiadomo skąd to się wzięło. A przyczyny ocieplenia są znane doskonale. Tylko tak mało ludzi przyjmuje to do wiadomości. Większość wypiera problem ocieplenia. A przecież znane są sposoby zapobieżenia tej katastrofie, która będzie nieunikniona jak nikt nic nie zrobi.