Jak króliki...
Pan dziś jedzie pociągiem 6:41 bo Panu się wszystko jak króliki. Nie tyle rozmnaża choć to też. Bardziej się Panu robi to, co jest przed samym rozmnażaniem, co do rozmnażania prowadzi. Ale po kolei, także mazowieckiej...
Powoli podniosłem się po chorobie, choć nie było lekko. Pan tak się zestresował moim stanem, że w niedzielę zapomniał o kościele. Pani wróciła we wtorek, wróciły nocne spacery po Kresowej. A mnie wróciła nawet faza na wieczorne szczekanie.
Podczas pierwszej nocy po powrocie Pani Megi dała koncert szczekania. Druga noc była bardziej spokojna. Niestety wczoraj Pan zderzył się z tymi cholernymi królikami...
Nowy współpracownik Pana, Pan Tomek, zachorował po świętach. No i Panu trafił się tydzień zastępstw. Na szczęście bez czwartku, bo we czwartek był piątek. W poniedziałek Pan Tomek wrócił do pracy ale... We środę obudził się z gorączką 38.5. Pan go wysłał do lekarza i jest kolejny tydzień zwolnienia i zastępstw. Dziś Pani musi do pracy na radę. Pan miał wczoraj radę i wybrał mnie. Żeby nie drażnić Pani nie będzie tekstu, że Pan jest Wspaniały. Pani jest wspaniała, bo na jutro bierze urlop. W poniedziałek będzie kilka godzin samotności. Musimy dać radę. Pan musi dać radę. Pan już na bank za rok i troszkę idzie na emeryturę. I słusznie. Po co marnować zdrowie...
Komentarze
Prześlij komentarz