Pan jednak pisze...

Martwiłem się, że Pan nie będzie spisywał moich myśli tak bardzo, że przez pół dnia miałem chandrę. Co Pan skrzętnie teraz opisuje. Fajnie jest z Panem cały dzień w domu. Bez nerwów, pośpiechu. Można poleżeć... Jak na razie wszystko idzie zgodnie z planem. Pan oddaje się pracom domowym, spacerom i lenistwu. A ja mu w tych dwóch ostatnich sprawach wiernie towarzysze. Prawie tak wiernie jak weteran Docent. Zazdroszczę mu. Całe życie z Panem... No i może leżeć na biurku.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4