Stan oczekiwania
Pan powiedział że Pani pojechała po towarzyszkę życia dla mnie. To jakieś hinduskie zwyczaje. Takie odgórne swatanie. Ale ja jako imigrant czyli przygarnięty pięć tygodni temu przybłęda mam niewielka do powiedzenia. Żeby towarzyszki nie zniechęcić do siebie mało jadłem, żeby nie gazować. Czuję że są już blisko. Byłem na czwartym spacerze więc nie posikam się z wrażenia.
Na spacerze ustaliliśmy z Panem kwestie bloga. Pani nie chce prowadzić bloga mojej towarzysz że życia. A ona ma kilka tygodni i jest niepiśmienna... Adres internetowy jest już nie do zmiany ale Ja Pies Jasiek wyrażam zgodę na rozszerzenie tytułu bloga. Jako prawdziwy gentleman nie mam nic przeciw temu aby przez nadchodzący tydzień na zdjęciach była tylko moja towarzyszka życia. No dobra, Pan będzie mógł wpisywać coś od niej, ale żeby się nie mieszało to będzie to pochylone. Włączam mój psi radarek... 17:35 i są już na Sikorskiego, tam gdzie zaczęło się moje nowe życie. Chyba się troszkę wzruszyłem.
Komentarze
Prześlij komentarz