Pierwsza noc ..

Co to była za noc... Moja odgórnie zaplanowana towarzyszka życia ma na dziś dwa robocze imiona: Gosia i Megi. Johnny się nie przyjął, niech będzie Gosia. Po oglądaniu Netflixa Pan wybudował mur, zdecydowanie taniej niż za 1.5 miliarda. Mur był po to aby Gosia nie spadła ze schodów albo co gorsze nie zwaliła się z ambonki. Państwo przygotowali dla niej trzy legowiska. Transporter i dwa kreciolki - czerwony i giganta dla Gapy i Myszy. A ta cwaniaczka wybrała łóżko. Trochę byłem sytuacja skrępowany więc wybrałem kreciolka. Potem grzecznie położyłem się w nogach a Gosia wymyśliła sobie przytulanie. Przytulanie małoletniej... Tyle się teraz o tym mówi. Wiem, podobno Pies Rudy lizał koty. Ale dziś podobno wstaliśmy z kolan, mamy wyższe standardy i nie lizemy. W pewnym momencie na znak protestu położyłem się u Państwa na poduszkach ale Gosia zaczęła koncert więc zszedłem z łóżka. A razem ze mną Pan. Bo Pan jest kochany i wspaniały. Pan się położył koło mnie na podłodze. I tak było... Pani z Gosia na łóżku. Panowie na podłodze. Koty też były zaskoczone murem. A Docent rozczarowany brakiem możliwości spania z Panem. Tak wiele z przybyciem Gosi się zmieniło. Teraz Pan jedzie do pracy a Pani ogarnia chaos...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4