Megi jest chora...
Megi już w nocy z wtorku na środę miała sensacje żołądkowe i rzygała jak przysłowiowy mały kot. Ale we środę i we czwartek było z nią wszystko w porządku. Wczoraj oglądaliśmy razem z Państwem telewizję. Powtórka sensacji żołądkowych zaczęła się o trzeciej w nocy i w zasadzie tak było aż do... Wizyty w przychodni, w której pracuje stara załoga Misia. Dostała leki przeciwbólowe, na uspokojenie, kroplówkę. Może to być jakieś wirusowe draństwo, ale Pani Doktor Kasia mówiła, że zawsze trzeba być dobrej myśli. Państwo mówią, że Megi jest podobna do Sary przez kropki nad oczami. A Sara jak głosi psia legenda była wojowniczką, nie poddawała się strasznej chorobie. Wierzę, że Megi też się nie podda. Już ją nawet zacząłem trochę lubić... Nie to że kochać, ale... tolerować. Tak sobie pomyślałem, że jak wydorośleje będzie z niej fajna kumpela. To ściskam za nią pazurki i łapki. Dziś jestem trochę smutnym i melancholijnym Psem Jasiem...
10:30 Megi wróciła cicha jak nie ona... 11 cisza, 12 cisza, 13 cisza, 14 cisza... Pan jak widziałem zdenerwowany, ja cichutki z mordą na kłódkę... No i o 15 się zaczęło. Bateryjka się włączyła. najpierw było żarełko dla Megi. Jak tylko zjadła pobiegła do mojej miski. Pan dał mi karmę, ale ja ze stresu nie jadłem. Ma dostawać jedzonko łyżeczkę co godzinę. No bo to dzidziuś... Już trzecią łyżeczkę wsunęła i napiła się wody. Chyba będzie dobrze, ale Pan się zestresował i Pani też... Ściskam za nią pazurki i łapki, bo ją bardzo polubiłem. Jako dowód pozwoliłem sobie wskoczyć z pazurami na park. I nawet się nie zdenerwowałem... Byle cholera nie co minutę...
Komentarze
Prześlij komentarz