Ozdrowienica

 Megi jest już w zasadzie absolutnie zdrowa. Ja Pies Jasiek widzę to i czuję. Wczoraj miała wilczy apetyt na skutek czego miałem utrudniony dostęp do chrupek. Bo Megi ma mieć karmienie jako dzidziuś na czas. Raz na godzinę łyżeczkę puszki. Jak miałem kłopoty żołądkowe to takich cyrków nie było. Ale wiem, ona jest dzidziuś i wymaga większej opieki. Ja Pies Jasiek razy prawie pinczer średni jestem mężczyzną po przejściach. A Megi ozdrowiała dzięki starej nowej przychodni weterynaryjnej w Wołominie. Nowej bo w nowej lokalizacji, starej bo przyjmują tam Pani i Pan Doktor z Misia. I to właśnie Pani Doktor tak wspaniale pomogła Megi. Poniżej adres Internetowy dla wszystkich zwierzaków z problememi. 

https://www.facebook.com/wetwolomin/

A noc była względnie spokojna. Megi dostała przypływu energii o północy a potem o trzeciej nad ranem. Pobudka była o szóstej. Między trzecią a szóstą Ja Pies Jasiek zagościłem w łóżku. Pan pilnował, żeby Megi zasnęła daleko ode mnie. Była nawet taka chwila, że w łóżku była cała piątka bo dołożył się Docent. Pani mówiąc o wymianie łózka ma czasami rację. Bo jak miałby dojść Donek zwany Rudzikiem... Rudzik zaś coraz bardziej oswaja się z domem. Przychodzi zaciekawiony na telewizję. Rano Pani nakryła go jak zwiedzał stół w jadalni. Wyraźnie jest zainteresowany Megi. Chyba inaczej niż Docent, który nie lubi jak to małe mu się pęta pod nogami.

Podczas dzisiejszej wizyty Megi poznała Pana Doktora. Kurację trzeba kontynuować. Jutro będzie kolejna wizyta. Megi ma dostać ostatni zastrzyk. Bidula, nie lubi zastrzyków. Antyszczepionkowiec już w tym wieku? Ja Pies Jasiek chyba powinienem bardziej zaopiekować się Megi. Koty patrzą się na nią z uwagą a ona jakby nie wiedziała o ich pazurkach. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4