Pan w szpitalu...

Wczoraj Pan miał sądny dzień. Najpierw zdalna konferencja naukowa od 9 do 15. A potem wypełnianie kretyńskiej ankiety oceny okresowej. Mój Pan jest najwspanialszy. Ja Pies Jasiek mogę to każdemu potwierdzić. No się porobiło i nie było wpisu.
Teraz Pan jest w szpitalu i czeka na wizytę u ortopedy. Chcę sobie wyleczyć kolana aby chodzić na jeszcze dłuższe spacery. Będzie u Doktora Rostowskiego. Ciekaw jestem jakie ma notowania i czy pomoże Panu. No bo to jest tak... Ja lubię spacery a Panu robi to dobrze na nadwagę i cukier. To jedna strona medalu. Druga to te kolana... Z tym nie ma żartów. Znowu więc ściskam pazurki i łapki żeby Pan Doktor wyleczył Panu kolana...
Pogoda trochę się popsuła. Nie ma slonka ale nie pada. Trochę już żyje na tym świecie i wiem co to jest jesień i zima. Byle do wiosny.
Pan jak zwykle wkurza sie w szpitalnej kolejce. Głos ma donośny mówi wyraźnie. Powiedział mam numerek na dziesiąta za kim jestem. Jakaś kobicina powiedziała niemożliwe mam... 10:05. PN był grzeczny, przepuścił kobicine, potem wepchnęły się jeszcze dwie osoby z wcześniejszymi godzinami niż kobicina...
Pan wszedł. I wyszedł o własnych silach. Mądra nazwa. M17. Choroba zwyrodnieniowa stawow  kolanowych gonartroza. Doktor podejrzewa entezopatie przyczepów bliższych mięśni brzuchatych łydki. Ja Pies Jasiek jak to słyszę to mnie boli głowa od tego. Pan ma sobie zrobić USG i pójść znowu do Doktora. Wyczytał, że pomaga fizjoterapia. No to będzie się chlopina leczył...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4