Niedziela
Niedziela... Bez żadnej pomyłki. Trochę ochłodziło się. Państwo spali na górze. Ja dołączyłem do nich. Był nas komplet. Megi swoim zwyczajem jak coś usłyszała za oknem wystartowała. Po drodze obudziła mnie i trochę lazikowslem. Rano byłem nawet na spacerze. Mam apetyt. Jem gotowany ryż z marchwią i mięsem. Teraz znowu łażę. I trochę denerwuje Państwa.
Komentarze
Prześlij komentarz