Mimo wszystko...
Kocham Pana, choć Pan coraz mniej zapisuje moje myśli. Po drodze były moje padasie, wyjazd Pani do Francji. Były ulewy i chłód. A dziś Pan pojechał do sądu. Spiera się z ZUS o waloryzację subkonta i 250 złotych wyższą emeryturę. Byłoby na moje zastrzyki... A wczoraj przyszedł za nami Karmelek z domu w lesie przy Sowiej 2. Ganiały z Megi. Też bym chciał. A ja ledwo dane poczlapac do lasu... Wpis jest bo Pan jest w pociągu... Co za życie.
Komentarze
Prześlij komentarz