Dwa razy
Wczorajszy specer po lesie był super. Nowe stare albo stare nowe zapachy. Niestety po wieczornym spacerze trafiła mnie padasia. Druga była o czwartej rano. Pierwsza w sypialni i Pan szybko zareagował. Spałem w salonie, Megi wyczuła atak i Pan zbiegał po schodach aż się kurzyło. Trzeba pozamiatać. Na szczęście Pan nie zrobił sobie kuku, wyglaskal, pogadał i nie było strasznego delulu. Wytrzymałem dziesięć dni bez ataku. I z tego się cieszę. Pani w Teksasie, Pan wyjechał na pogrzeb kolegi z pracy. Jak to ludzie mówią... Zaczynają już wygarniac z mojej półki. A ja się cieszę każda godziną, każdym dniem i każdym glaskiem od Pana. Od Pani też, tylko Pani albo jest w pracy, albo na nartach, albo w Teksasie... Mam nadzieję, że Pan szybko wróci... To zdjęcie jestem beże mnie, bo ja siedzę tuż przy Panu. Wszyscy zastanawiamy się, jak Pan to robi, że tak długo robi...
Komentarze
Prześlij komentarz