Chyba troszkę moja wina.k
Wczoraj Pan i Pani pojechali ze mną na zastrzyk, ten na lapunki. Była Pani Doktor Zosia. Ona też robi świetnie zastrzyki. Lubię ją za to. Miejsce, gdzie Pan sobie rozwalił nogę nadal nie jest w pełni ukończone. Ale jest zdecydowanie bezpieczniej. Po powrocie Pan zaaplikował mi leki w mięsnej kulce z tatara. Bo strasznie darlem mordę. A darlem bo Pani gotowała. Tak tak. Jakaś koultowa potrawę z La Clusaz która robią na powitanie... Niemcy. Pachniało znakomicie jak pan pitrasil boczek z cebulką. Potem było zapiekanie ziemniaków zd smierdzCym serem. Wszystko koło ósmej. Potem Pan oddał się oglądaniu ulubionego serialu Lost. A ja zasnąłem. Grubo po dziesiątej była pobudka na spacer. Maszerowałem bardzo powoli w pół śnie. W drodze powrotnej Pana chwycił kryzys kupciowy. Wiem co to jest. Kiedyś tak mnie bolały łapcie że usiadłem w kupcie. U Pana było jeszcze gorzej. Pan poddał się trochę bez walki. Jak wchodził do domu trzymał nogawki w kolanach, żeby nie pobrudzi. Butów. To akurat udało się Panu, acz dywanik w łazience będzie prany. Gdybym szedł szybciej może Pan by zdążył... To chyba trochę moja wina.
Komentarze
Prześlij komentarz