Przygoda Bambosza

Pan zawsze dba o sprawdzanie listy obecności kotów. Stara się zarządzać ruchem. No bo Pan kocha nas... Wczoraj koło ósmej wieczór pan wyszedł na spacer ze mną a potem Megasia. Zawiedzione koty wyszły po naszych spacerach. Docent wrócił szybko. Bambosz nie pojawił się do północy. Może polował? Jak Pana goniła prostata to sprawdzał okno w kuchni. Bambosz nie wracał. Rano Pan sprawdził cały dom. Bambosza nie było. Po spacerze ze mną Pan był załamany. Ale zdecydował się pójść na spacer z Megasia. Jakoś tak instynktownie skręcił do bananowego siegacza. W drodze powrotnej na murku działki gdzie kiedyś był wilk siedział Putin. Pan jak to Pan zagadał do Putina. Putin dał się nawet pogładzić, ale nic nie powiedział. Odpowiedzią na pytanie, gdzie jest Bambosz było rozpaczliwe milczenie z działki, gdzie mieszka szylkretowa kotka. Furtka była zakończona. Pan postanowił odprowadzić Megi i wrócić z drabina, żeby pokonać płot. Na Kresowej minął samochód, którym wracała Pani od Szylkretki. Pan zawrócił, został wpuszczony na teren i zastał Bambosza w klatce pułapce na szczury. Podczas rozmowy Pan był miły grzeczny polityczny i dyplomatyczny. Tak jak w tym wpisie. Bambosz cały i zdrowy choć głodny i zziębnięty dotarł do domu. Pan ma zdolności profetyczne. Zawsze bał się potencjalnej przygody kotów ...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4