Czwartek...

Pan wyjechał razem z Panią czyli wcześniej. Idą święta, Pan będzie troszkę kolędował. Ale inaczej niż przed laty. Bez sweterka. Pan ma radość emerytowana w sobie i nie musi się przebierać. A mnie ostatnio, żeby nie zapeszyc, zdrówko dopisuje. W poniedziałek zaczęło się, ale Pan wyklepal. Bez padasi lepiej. Ale to choroba nieuleczalna. Ostatnio mam taki rytm. Po porannym spacerze śpię do zachodu słońca. Potem ozywiam się aż za bardzo, ale Pan daje radę. Zasypiam i do następnego ranka. A w dzień z Megasia pod biurkiem. Pan ostatnio sporo siedzi za biurkiem...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4