Pisz Pan...

Pan zaniedbał bloga. Dziesięć dni. W poprzednim wpisie powtórzona fotografia. A działo się. Padasie miałem dwudniowa. Dwa ataki, potem takie klapania. We środę i czwartek Pan miał zdalna konferencje. W piątek Pani była u Prezydenta. W sobotę Rodzina była u Pani. A w tym tygodniu Panu zepsuł się laptop. Ten w spadku po Pani. A ja wczoraj miałem atak. Pan nie poszedł na spotkanie i czuwał przy mnie. Potem Pan znowu ugotował koreańska zupę. Zupa fajna być, bo po jej gotowaniu mamy skórki do jedzenia. Dziś mglisto. Pan pojechał na zajęcia. Z duszą na ramieniu. Miałem tylko jeden atak. Jeszcze tylko miesiąc, Pan skończy wykłady. I będę miał monitoring 24/7. Pan, wstaw ladne i nowe zdjęcie... Może być to moje z Bamboszem. Łączy nas więź. Obaj wybraliśmy sobie Dom, Panią, Pana... Docent i Megi byli przywiezieni nie tyle w teczkach co klateczkach...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4