Jak z zegarkiem w ręku

Byłem rano na spacerku. Potem spacerowała Megi. Ja sobie spałem w jadalni. Pan odwiózł Panią, zrobił zakupy, zjadł drugie śniadanie po którym była kawusia i lody. Dostałem do wylizania talerzyk. Wcześniej dostałem leki. Poszliśmy z Panem na górę, skręciłem do gabinetu i trafiła mnie padasia. Pan usłyszał szybciej niż Megi jak waliłem łbem o podłogę. Pan jak zwykle mnie ratował. Przeżyłem. A teraz w ramach delulu choć byłem na ogródku szczękam. Jak z zegarkiem w ręku trafia mnie to co tydzień w poniedziałek. Koszmarny początek tygodnia. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4