Ale mnie padasnelo...

Pan starał się nie zapędzać, bo chodziłem grzecznie i sprawnie na spacery. Dziś rano walnąłem pawika. Spacer był krótki i bez kupy. Coś wisiało i urwało się. Pan robił sobie kawę, ja zjadłem leki i trzepnela mnie padasia tak, że jak padałem poszło echo. Pan był metr ode mnie, więc mnie ratował. Atak nie był długi, tak pół minuty. Dobrze, że Pan nie kombinował, żeby mi coś wetknąć w pupke. Ostatnio mam padasie rzadziej i solo co znaczy że jest ich mniej. Są jednak chyba silniejsze więc calkowo jakby to Pani powiedziała wychodzi na jedno. Jak to się mówi suma problemów jest stała.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4