Torba i torebusia Pana...

Pan już po rehabilitacji. Pan musi i nie ma tu zmiłuj, bo trzeba chodzić na spacery i to podwójnie. Ja jestem stary i schorowany, nie daje rady łazić tyle co Megi. Musimy więc spacerować oddzielnie, a Pan ma podwójne spacery. Teraz Pan jest na drugiej części kuracji w stacjonarnym sanatorium w Wołominie. Tężnie... Pan siedzi, oddycha i ma za zadanie opisać to, co zaszło we wtorek...
Pan jechał na zebranie i wybrał pociąg przez Rembertów, żeby nie było przesiadek, bo miał dodatkowo łubiankę truskawki na pożegnanie z zakładem. Przy wysiadaniu Pan był skupiony, bo kiedyś wywinął orła. Uciekł mu peron, bo jest niżej niż na innych stacjach. Pan miał swój ulubiony chałat i poza Łubianka torbę i torebusie. Torebusie z dokumentami i telefonem miał zamknięta i ukryta pod chalatem. W torbie był laptop, notatnik i dwie foliowe obwoluty z dokumentami związanymi z emerytura. Obie torby były na prawym ramieniu, ta większą, która była otwarta była na chałacie, lekko z tyłu na biodrze. Gdy Pan dotarł na zebranie i wyjmował zawartość torby zauważył, że jedna foliowa obwoluta była lekko wysunięta a drugiej nie było. W tej którą zniknęła było podanie o zakończenie stosunku pracy. Zaskoczyło to Pana i pomyślał, że może włożył w domu tylko jedna obwolutę. Zastanawiające było, że druga była wysunięta, ale nie było czasu na rozważania bo był telefon z sekretariatu, że był pilny telefon z rektoratu. Otóż ktoś znalazł w okolicach gmachu głównego podanie i zaniósł je do rektoratu. Tyle fakty. Pan od wtorku zadaje sobie pytanie, jak to się stało. Są cztery możliwości...
Pani uważa, że obwoluty wysunęły się same może od ocierania o chałat. Pan to kwituje prostym stwierdzeniem. Tak samo się wysunęły, jak rzeka płynie od morza do gór. Panu wypadała z kieszeni komórka, portmonetka, ale to inna bajka.
Jest możliwe, że ktoś chciał okraść Pana. Torba była na biodrze lekko na plecach. Wyciągnięcie dwóch kilogramów laptopa Pan by poczuł. Tylko po co kraść dokumenty? Ktoś zobaczył, że są bez wartości i je wyrzucił, a ktoś inny je podniósł i zaniósł do rektoratu? Mało prawdopodobne.
Trzecia koncepcja jest trochę jak te wybuchy we mgle. Pan miał zanik świadomości i nie pamięta, że sam wyjął obwolutę z dokumentami i ja wyrzucił. Pozostaje pytanie po co. A to że Pan nigdy nie miał utraty świadomości? Zawsze musi być ten pierwszy raz.
Ostatnia czwarta koncepcja odwołuje się do działania siły wyższej. My psy nie wierzymy w Boga. Bogiem i ta mocą najwyższą, która przygarnęła, leczy, karmi, wyprowadza jest Pan i Pani. Pan uważa więc, że to działanie siły nadprzyrodzonej spowodowało ten ciąg wypadków. I jest to ostateczny znak, że Pan musi odejść na emeryturę, żeby nie zwariować...
Ja Pies Jasiek nie ogarniam swoim rozumem takich spraw. Więc niech czytelnicy mojego bloga powiedzą Panu jak to było...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4