Poniedzialek
Pan miał bardzo pracowity koniec tygodnia, lykend, początek nowego. Chyba się oflaguje pod hasłem Pan na emeryturę. W sobotę Pani pogoniła Pana do prac ogrodowych. I słusznie. Wolę zieloną trawę od żółtego scierniska. W niedzielę była z druga wizyta Pani Marta z Ameryki. Trochę posłuchałem o jej psach. W niedzielę wieczorem wymusiłem nocny spacer i Pan wykrakał. W nocy miałem padasie. W poniedziałek Pan najpierw odpoczywał po trudach minionych dni, potem w pocie czoła i pośpiechu przygotowywał się do dzisiejszego szkolenia. Dziś Pan zniknął na cały dzień, ale jest z nami Pani...
Komentarze
Prześlij komentarz