Pad i padasia...
Po wczorajszych występach Pan wrócił wykończony ale tym razem zamknął bramę. Po spacerze zaległ żeby obejrzeć mecz i Panu odcięło prąd. Pan padł i zasnął. Co Ja Pies Jasiek mogę... Mam. Nadzieję, że Pan przejdzie na emeryturę i będzie jak ten gołąb co na wszystko... Przejmuje się zdrowiem Pana może aż za bardzo. No i rano zaliczyłem padasie. A Pan jak tylko rano rozstawił podlewanie zasiadł do pracy. OK, w ogrodzie, ale jednak pracy. Po dwóch godzinach namówiłem Bambosza, aby trochę po przeszkadzał Panu. Zgodził się bardzo chętnie. Do takich akcji jest pierwszy. Podobnie jak Docent. To chyba taka kocia natura...
Komentarze
Prześlij komentarz