Po tygodniu...
Pan pisze ostatnio tylko w pociągu. Boje się, że jak przestanie jeździć to blog umrze. Pani nie było tydzień. I nie było żadnego wpisu. Dziś wtorek. Pan jedzie na zebrania i konsultacje. Pani nas pilnuje. Pogoda super, tylko jest strasznie sucho i palą się okoliczne lasy. A moje zdrowie... Tak się ucieszyłem z powrotu Pani, że miałem nocny atak. Dobra, pomogła Megi, która w nocy szczęka na dziki. Nie pomógł terapeutyczny klaps od Pana. I tak upadła kolejna teoria ...
Komentarze
Prześlij komentarz