Po łykendzie...

Miałem dwa nocne ataki padasi. W pierwszą noc o piątej nad ranem. W drugą o pierwszej w nocy. Rodzina hucznie balowala, Pan też miał atrakcje. Generalnie chyba poprawiło mi się ze stawami, ale jeszcze nie jestem gotów na długie spacery. Dziś po długiej przerwie znowu uprawiałem moja ulubiona zabawę. Tak, tak, to przechodzenie pod kolanami Pani. Gdyby nie moje dolegliwości byłoby super. Pan codziennie prawie cały dzień w domu, a przez trzy dni jest jeszcze Pani. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4