Dziwny czwartek
Pani i Pan wyjechali... No ale Pani wróciła. A Pan zaraz wróci. Jak Pani i Pan ciężko pracują na moich lekarzy... No ale cóż ... Dobrze ich sobie wybrałem. Pan jak czuje groszku zjechany. Siedem godzin gadania to mistrzostwo. Niestety tobyl dopiero tydzień dziesiąty. Ja tego nie rozumiem. W poniedziałek był jedenasty tydzień. Czas się cofa albo biegnie w drugą stronę? Mam nadzieję, że nie będzie żadnej czasoprzestrzennej dziury i semestr skończy się w styczniu. Jutro Pan ma ostatni wykładowy piątek. A za tydzień będzie ciekawostka. Pana ulubiona, acz lekko patologiczna. Pan będzie prowadził zdalne zajęcia z uczelni. Studenci poprosili Pana, a Pan ma dobre serce. Dlaczego nie z domu? Po tych zdalnych zajęciach będzie grupa w sali. Pewnikiem na emeryturze będzie Panu trochę brakowało tych zajęć, ale może prowadzić je dla mnie i Megi. Koty mogą się dołączyć. Efekt będzie osobny, a Pan nie będzie musiał podróżować. Kolega Pana z Ann Arbor miał takie powiedzenie o parasolu otwierającym się w dupie. Poza stałymi parasolami Panu otworzyły się dwa. Ekstra prezentacje dla Studentów Pan ma już za sobą. Teraz kończy się nie tyle pisanie wniosku projektu co czas na pisanie. Na szczęście Pan tu jest tylko trybikiem i jako trybik sprawnie odbija piłeczkę. Pewnikiem granat wpadnie w szambo i opryska Pana. Jak Pan będzie szybki to wyjmie parasol z dupy i go rozłoży... Biedni ludzie i ich problemy. Trochę rozumiem Pana jak mamrocze, że chciałby by swoim psem. Padasi nie życzę nawet psiakom, na które szczękami. Mimo choroby mam jednak wspaniałe życie. 19:44, Zielonka, za 20 minut Pan będzie w domu...
Komentarze
Prześlij komentarz