Straszna jesien

Dziś nawet wyszedłem na zbiórkę na poranny spacer z Megi, dałem sobie założyć kulbake i na tym był koniec. Megi zaliczyła pełen spacer po błotnych roztopach i spotkanie z Meteorkiem. Taka pogoda nie jest w tym roku dla mnie. Dałem się wyciągnąć na kupę, noga za nogą do złapałem do Wołomińskiej i zarządziłem odwrót. Potem Pan godzinę z nami polezakowal a teraz Pan jedzie do pracy. Może faktycznie powinna mnie obejrzeć Pani Neurolog? Ja Pies Jasiek wiem tylko tyle, że rok temu przy takiej pogodzie miałem większy napęd na spacery. Pan ma jak zwykle teorie spiskowa. Pani miała chore stawy. Zaleczyla je. Przeszło na Pana. A na koniec na mnie. No bo ta lewa przednia łapunia nie jest bez związku. Podsumowując, bo już Zacisze Wilno. Pan i ja mamy problemy reumatyczne. Kropka.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4