Dwa razy...

No i w ostatnim dniu września jednak trafiła mnie gromada. Najpierw padasia była rano. Wstałem, padłem i znalazłem się pod łóżkiem. W dzień były dwa spacery, ale druga padasia z tej gromadki trafiła mnie o północy. Dziś był pełen spacerek i trzy zdrowe kupcie. Niestety niedziela bez Pani i Pana. Pojechali na marsz miliona serc. Mam nadzieję, że za dwa tygodnie i jeden dzień będą mieli owod do radości.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4