Piąteczka...
Po porannych akcjach z Białym Wilkiem trafiła mnie piąta padasia. Megi dała znak, ale pomyliła się co do miejsca. Pan nie pomylił się i ratował mnie w łazience. Reszta wczorajszego dnia upłynęła mi na rekonwalescencji. Pan po południu zabrał mnie na Kresową. A wieczorem była pełna pętelka. Tak jak dziś rano. Dziś jest dosyć chłodno i pochmurno. Fajny dzień tylko Państwo wyjeżdżają na wesele... A okoliczności przyrody są na Kresach takie piękne...
Komentarze
Prześlij komentarz