2:1 czyli upadasia...

Młodzież mimo upału rozrabia że aż głowa boli a mnie trafiło... Najpierw wczoraj w ciągu dnia Megi błyskawicznie zaszczekla, Pan głaskał skuteczie i skończyło się na klapaniu. Potem pierwszy raz w nocy trafiło mnie na korytarzyku koło sypialni i była padasia, choć krótka. Po niej był trzeci raz w sypialni. Znowu Megi wydarła się błyskawicznie, Pani pogłaskała i było tylko klapanie. Pan ma teorie, że to od upału. Po trzecim przypadku zostałem na parterze. 20 to nie 27. A po wczorajszym deszczu ochłodziło się. Jak jest 18 to ja robię pełna pętelkę. Starym psom z padaczka upały nie służą...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4