Środa Pana...
Pa to niby emeryt a we środę to nie miał chwili, żeby się podrapać. Najpierw godzina spaceru. Sam spacer trwa krócej, ale są przygotowania. Potem godzinna podróż do Warszawy. Następnie trzy godziny durnowatej Rady Wydziału i godzinny powrót. To już sześć godzin. Dalej to dwie godziny rehabilitacji i godzina spaceru. I tak mamy już dziewięć godzin. Jak to liczyłem to rozbolała mnie głowa i miałem czwarta padasie.
Komentarze
Prześlij komentarz