Pan wrócił...
Pan wyjechał tylko na dwa dni i jedna noc, ale jak zwykle zaniedbuje moje pisanie. Po wyjeździe Pan był nieco zmęczony, a przez ostatnie trzy dni wypełniał jakieś durnowatej karty przedmiotów. Pan przypomniał sobie o moich wpisach tuż przed zaśnięciem. Pan jest kochany... Mgasia też, więc w nocy przytulamy się.
Komentarze
Prześlij komentarz