Staffing

Minęło od padasi kilka dni. Pani wróciła. Rozpogodziło się. Ale suma problemów jest stała. Jak wychodziliśmy na obiedni spacer, jak jeszcze byliśmy w siegaczu pojawił się ten psiak, taki spory czarno biały z długą sierścią. Oczywiście na ulicy i bez smyczy. Niby chciał się bawić z Megi, ale mnie chciał capnac w kark. Pan odciągał Megi i mnie, bezradna właścicielka minutę odganiała agresora. Słowa przepraszam, a ja mam uszkodzona lewa przednia łapę. Pan zastanawiał się czy skopać agresora czy pierdolić właścicielkę. Ale Pan Jest Dobry więc tego nie zrobił. A powinien. Nie można być dobrym dla ludzi...
Pan był za dobry i jest oskarzony o mobbing. A to jest klasyczny staffing. To jak byśmy z Megi oskarżali Pana, że jest zły, bo rozrabiamy w domu. Nawet my psy to wiemy, a ten oskarżyciel nie. Pachnie pisuarem. A Panu z nerw pękła żyłka w oku. W poniedziałek ma być rozmowa. Będę Pana motywowal do ostrej postawy. Najgorzej to dać sobie wejść na głowę...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4