Co za dzień...

Pan pojechał do Lidla. I dobrze. Były bratki. Wcześniej niż rok temu. A Pan lubi upiększać. Jak Pan wrócił czarny bez zażyczył sobie pieszczotek. Pospal sobie na Panu, Megi i ja obok. Zrobiło się późno. Pan pobiegł wykąpać się. Po kąpieli w szlafroku poszedł sprawdzić pocztę. No i czarny bez dał czadu. Oznaczył Panu szlafrok. Pa się wkurzył i zapomniał o moim porannym leku. Megi była niezawodna a Pan jak na jego możliwości jak błyskawica. No ale zaliczyłem lekki atak. A potem jeszcze okazało się, że działka jest ogrodzona. Do lasu chodzimy na około. Co za dzień... Miejmy nadzieję, że to koniec atrakcji. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4