Powtórka na koniec?
Spałem bardzo dobrze, rano miałem średnia ochotę na spacer, Pan mnie nie męczył. Potem jeszcze przed południem zachciało mi się to i owo, wyszedłem na ogródek a Pan mi towarzyszył duchowo. To znaczy robił to samo ale w domu. Jak wróciłem do silniki znowu mnie trafiło. Megi zaczęła szczekać i Pan prawie z opuszczonymi spodniami wyglaskiwal mnie. A po południu poczułem się na tyle dobrze, że zaordynowalem pełen spacer. A wieczorem był marsz po Kresowej.
Komentarze
Prześlij komentarz