Jednak padasia

Pan się nie spisuje bo nie spisuje tego, co mam do powiedzenia. Pan się wziął do roboty, bo znowu trafiła mnie padasia. Była piąta nad ranem... Atak nie był silny, ale klapsa ja nie dało się wygłaskać. Potem była traumatyczna powtórka na spacerze. Czułem się nieźle ale padłem. Potem chciałem iść sam, ale mi to zupełnie nie wychodziło. Przewracałem się... No i Pan mnie niósł i doniósł. Troszkę się zasapal ale dał radę. I znowu nie wiadomo skąd to. Karmy nie zmieniałem, ale Pani znowu wyjechała...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4