Just in time

We wtorek Pan się jednak spóźnił. Za wschodnim pociąg stanął... Dziś Pan był zwarty i gotowy co do sekundy i to ja troszkę namieszałem. Pani Doktor z Wawra świetnie dobrała leki. Kaszel to nie padasia , więc nie mam padasi już od prawie miesiąca. W dzień tak jak wczoraj śpię. Trochę jak wampirek ożywiamy się po zmroku i Wyciągam Pana na ulicę. Dwa razy... A najgorszy jestem między tymi spacerami. Szczekam, piszczę, ujadam. U Pani i Pana odzywają się mordercze instynkty. Spacerek koło dziesiątej jest z Megi. A po nim zasypiam kamiennym snem. Pewnikiem jak Pan mam prostatę. Niech Pan się cieszy, że nie goni mnie w nocy... No ale rano miałem potrzebę. Pan miał odliczona każdą minutę. Ale Pan jest Wspaniały. Wyszedł ze mną. A ja zrobiłem dwa długie zadaniowe siku. No i Pan był just in time... Jak Pan wchodził na peron właśnie wjeżdżał pociąg. Aha, jeszcze jedno. Pan dorzucił sobie trzecie wyzwanie.  Odchudzanie. Ma wagę, aplikacje i silną wolę. Cel to 90 kilo. Nie ma sprawy. Spacerowo daje rade. Pan jest super, nawet w tym pociągu 6.59...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4