Znowu mnie trafiło...

Były trzy spacery. Ostatni krótszy. Tradycyjnie przez Bambosza. Czekał na polu... Potem były jeszcze dwa nocne wypady na Kresowa. Pan się pakował do plecaka. Wyjazd. Usłyszałem słowo szpital. No i się troszkę zdenerwowałem. I miałem atak padasi. Taki klasyczny przez sen. Nie za mocny ale nie dało rady go wygłaskać. Pan ma być tylko trzy dni ale i tak się troszkę zdenerwowałem. Ja też nie lubię problemów zdrowotnych. Lekarzy to ja nawet lubię. Ratują mi zdrowie i życie. Ale te przychodnie ... Szpital pewnikiem jest jeszcze gorszy. Ja Pies Jasiek mam głębokie psie przekonanie że wszystko pójdzie OK i Pan wróci we czwartek 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4