Pani

Dziś czadu dała Pani. Zwaliła lampkę gmyrajac za komórka, która robi za budzik. Pan się wydarł, Megi się przeraziła. Bo Pani musi jechać do tej swojej PiPeTy... Musi, bo jak nie to się udusi. Przecież wszystko można zdalnie... Nie można wypić kawusia z kolegami... Takie to ważne? Widać dla Pani tak. Pani się bardzo poświęca, że zostaje z nami we wtorek. Ale w dwa wtorki nie będzie się poświęcać. Raz elegancja Francja. Raz Puta Khana i Dominikana... Ja Pies Jasiek tak sobie myślę, czy Pan wytrwa w swoim postanowieniu. Ostatnia konferencja zagraniczna była w zimnym i deszczowym Tampere. Z polskimi konferencjami Pan się pożegnał na dwóch 24 godzinnych cudemkach. Pan woli nas... I coraz bardziej myśli o emeryturze. I tylko dom i ogrodem i tak już do śmierci...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4