Po dwóch tygodniach...

Pan bardzo uważał, żeby nie zapeszać. No bo dnia nie należy chwalić przed zachodem słońca. W piątek i sobotę miałem rozszczekane dni. No i w niedzielę rano trafiło mnie dwa razy. Ale po pierwsze po dwóch tygodniach a po drugie tylko dwa razy. Gromada była skromna. Ja Pies Jasiek doceniam troskę Pani i Pana. Byłem głaskany chyba jak nigdy. Pani studiowała broszurkę. Jak się zaczyna aura to trzeba Psa Jaska głaskać. A Pan to jak zawsze ma przygody. Zamknęli mu dojazd do parkingu przy torach w Kobylce, ale dał rade porzucić Fuzje koło stacji.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4