Pan wrócił do domu...
Pan jest już w domu. Ja Pies Jasiek oczywiście cieszę się bardzo bardzo bardzo, ale mam kłopoty z główką, więc nie do końca potrafię pokazywać emocje. Megi też witała Pana z mniejszym entuzjazmem niż Panią. Dlaczego? Niech założy bloga i sama napisze. Ja tam nie będę jej adwokatem. Jest to ostatni szpitalny wpis Pana. A w zasadzie już nie szpitalny, tylko domowy...
Komentarze
Prześlij komentarz