Pan w szpitalu

Jedenaście dni przerwy. Rekord. Jak Pani nie było Pan miał bardzo pracowity tydzień. Obrony, rada... Pani wróciła w sobotę. W niedzielę był partyzancki obiad i porobiło się. Pan miał mega sralusie. Mega w sensie nie ilości co jakości albo braku jakości. Ja Pies Jasiek spodenek nie noszę... No i zaczęło się! Tego typu historię Pan już miał, ale zawsze zdążał na czas, zdążał ściągnąć spodnie. 
W poniedziałek Rano Pan bał się powtórki z rozrywki i zamiast śniadania wypił kawę. Po odwiezieniu Pani Kasi na pociąg złapał go taki ból brzucha, że oblał go przysłowiowy zimny pot. Cały poniedziałek Pan nic nie jadł, tak jak we wtorek.
We środę pojechał na uczelnię na badania okresowe. Wrócił cały i zdrowy ale chwyciła go gorączka 38.5. Co więcej Pan zrobił się cały żółty. We czwartek Pan rano zrobił kolejne badania. Pani Doktor Asia wieczorem skierowała Pana na Citi do szpitala. Pan Czarek zawiózł Pana i dopilnował, aby Pan nie uciekł 
Noc z czwartku na piątek pan spędził na diagnozowaniu i oczekiwaniu. Najpierw godzina do rejestracji. Potem godzina do lekarza. U lekarza wywiad i lista badań i zadań. Pobranie krwi, kroplówką, USG które niczego strasznego nie wykryło a na koniec najważniejsza konsultacja gastrologa o trzeciej nad ranem. Pan dostał skierowanie na oddzial gastrologii, na którym nie ma miejsc. Dziś Pan wie, że jest 28 miejsc i prawie 40 pacjentów. Noc Pan przespał, jeśli można to nazwać przespaniem w sali obserwacyjnej SOR. Kiedyś to opiszę, ale jest tego za dużo...
W piątek koło południa Pan uzyskał miejscówkę w sali SIN, sali intensywnego nadzoru czyli jak żartuje sobie Pani sali grzeszników. Same ciężkie i bardzo ciężkie przypadki plus Pan. Noc na sobotę była ciężka, ale Pan sobie pospal. 
Sobota była sobotą cudów. Krótko, bo Pan chce spać. Pan się wyspowiadał...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4