Zaległy wpis

 Ja Pies Jasiek poza tym, że mam padasię to łatwo się wzruszam... Jak się dowiedziałem, że sa czytelniczki i czytelnicy, którzy czekają na moje wpisy to... Poprosiłem Pana, żeby zrobił zaległe wpisy i Pan się zgodził. Bo Pan wie i umie, jak w blogger'ze zmienić datę. To jest kawałek zaległości jako wpis z 2 kwietnia. Nie z pierwszego, żeby nie było że to Prima Aprilis. We czwartek trafiła mnie w nocy kolejna padasia. W nocy, czyli przez sen. Pan obiecał konsultację medyczną, ale był poślizg, bo Pan sam potrzebował pomocy, ale jakoś dałem radę. Oczywiście Państwo wymyślali, że ja się domyślałem, że Pani wyjeżdża i stąd atak. Ja tam nie wiem, Ja Pies Jasiek tak głęboko nie sięgam. Atak to atak, nic miłego, ważne, że ciągle wracam do świadomości i jestem. 

Z racji Pana choroby z początku kwietnia (to trudna sytuacja narracyjna, wpis jest z soboty 9 a będzie miał datę 2 kwietnia...) dokładne daty się pogubiły, ale na szczęście nie fakty i zjawiska. Bambo wychodzi ze mną i Panem na ostatni wieczorny spacer na Kresową. To śmieszny kociak, biegnie obok mnie, robi koci grzbiet, żeby pokazać, jaki to on nie jest wielki. Nie powiem, czuję się trochę dziwnie. To co, Ja Pies Jasiek, dorosły pies chodzę na spacery z kocią obstawa? Ale akceptuję to... Pan powiedział o mnie kiedyś kosmita. No faktycznie, coś mam w tej główce inaczej. Jestem cichy (jak kiedy) i chyba nie do końca z moje winy nie zaprzyjaźniłem się z resztą zwierzyńca. Megi ciągle by chciała mnie lizać - ile można. Bambo jest jak Megi zbyt żywiołowy, zbyt duża różnica wieku - niech się tarmosi z Megi tymi pazurami. Docent, nestor i senior to tez trochę byt odrębny. Staram się z nim zakolegować, ale idzie to ciężko. Raz jak mu wąchałem tyłeczek pacnął mnie łapą. Przykro mi, że bardziej akceptuje Bambo - staram się to zrozumieć, ta sama rasa... Nie żeby ktoś tu był rasistą... Ale kotu bliżej do kota niż do psa, czemu z drugiej strony przeczy Bambo, który robi z Megi takie rzeczy, że... Chyba namówię Pana jak wróci z zakupów i coś zrobi w ogrodzie (Pani strasznie krzyczy na Pana, zrób coś, rusz się...) na krótkie podsumowanie czterech dni bez Pani. A teraz dowód na to, że kot kotu kotem...



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4