Mimo wszystko kocham Pana

Pan zaniedbuje mojego bloga. Staram się zrozumieć i usprawiedliwić Pana. W niedzielę Pani wyjechała do Oksfordu. Panu zepsuł się na lotnisku samochód. No i co gorsze Pan zachorował. Pani wróciła, otoczyła Pana opieka i jest już poprawa. Panu coś się nawet udało. Zepsuła się lodówka i Pan ja naprawił. Wczoraj Pan szczepił o wścieklizny Bambo i Pani Doktor Kasia udzieliła mi teleporade na padaczkę. Będę miał wieczorem pół tabletki więcej. Skąd ten dzisiejszy wpis? Co Pana tak ruszyło? Ja Pies Jasiek informuje o spotkaniu z locha.
Sąsiadka ostrzegała, że na sąsiedniej działce pasie się kocha z małymi. Państwo ostrożnie weszli na pole i nagle media najezyla się. Pan zarządzie odwrót zalecając obserwacje tyłów. No i Pani zobaczyła jak z mini zagajnika wylazła najeżona locha. Ja Pies Jasiek z Panem godnie maszerowaliśmy. Pani z Megi przyspieszyły. Nie ma zdjęcia, bo jak Pan wyciągnął komórkę to locha już się schowała. To zdjęcie sprzed kilku dni. Na polanie żerują dziki...
Kolejny spacer był jakby to powiedzieć specyficzny. Pani i Pan szli jak kaleczniaki noga za nogą i rozglądali się na boki. Tym razem nie było spotkania z dzikami, ale było nerwowo. Królowa była Megi, bo poprzednim razem wyczuła dziki. Wyczuła albo i wystraszyła. No bo postawiła sierść i zaczęła ujadać tak aż uaktywniła się mamuśka locha. Ja Pies Jasiek mam obawy, że kolejne spacery będą trochę nerwowe ...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4