Znikająca niedziela

Ja Pies Jasiek mam trudny charakter. Tak twierdzi Pan. Jest 20:50. Wcześniej puszczałem jak najęty, nie chciałem wejść na łóżko. Jak się dałem namówić to polecałem chwilę i znowu śpiewałem. Po spacerku nawet domagałem się leku. Zjadłem go z apetytem i poszedłem do łóżka. To gdzie mój trudny charakter? Położyłem się na miejscu Pana i na kołdrze Pana, a co. I co więcej Ja Pies Jasiek średnio chce się przesunąć, bo lubię zapach Pana, a co. Wiem, reszta łóżka jest pusta, no to niech się Pan posunie. Kołdra Pani jest cieplejsza? No to Pan nie zmarznie ..
A to tytułowe znikanie? Pan znowu miał zajęcia. Ale żeby w niedzielę od ósmej rano? Tego jeszcze nie było. Dobra, Pan jest biedny to mu oddałem kołdrę, częściowo. Tak jak i miejsce. I Pan ma się nie ruszać, bo Ja Pies Jasiek jestem wrażliwy...
Mimo tego miłego zakończenia Pan się odegrał. Nie ma mnie na dzisiejszym zdjęciu 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4