Poniedziałkowe horrory

Pan zapowiedzial ten wpis no to Ja Pies Jasiek muszę, nie chcemy ale muszem. Horror nocny albo poranny to był pikuś. Szczekały psy w okolicy, bo pojawił się dzik. Dziś jak dzik, ale Megi dostała szaleju. Pan usiłował ja spacyfikować ale Pan ma dobre i wielkie serce i był mało skuteczny. Najpierw jakoś to znosiłem, potem opuściłem łóżko i wybrałem kręciołek. Biedny Pan...
Potem Pan pracował. Korespondował ze swoimi ulubionymi wydziałowymi głupkami. Gdy dostał od Dziekana propozycje kontrolowania regulaminów przedmiotów w liczbie 400 zachował się jak pogranicznicy z Wyspy Węży. Russkij djekan. A idi ty mi na [•••]. No dobra, Pan jest dystyngowany i kulturalny i tekst był łagodny, ale wydźwięk dokładnie taki...
Kilka chwil później... Jak to mawiał pewien poseł - uwaga! Kilka chwil później przewróciła się na Pana półka, która stoi na biurku. Kilka miesięcy temu obaliła się półka Pani. Pan zna mechanikę - ta polka jest źle zaprojektowana, to mechanizm. Pan obie półki podkręcał na maksa. Skąd więc ta awaria? Chwilę przed na biurku był Johnny Bobson. Czyżby chciał wskoczyć na półkę! Co do zasady ja Pies Jasiek powiem tak. Mam swoje wady. Nie jestem wielkim pieszczochem. Nie spełniam wszystkich oczekiwań. No ale półek nie obalam. Dobra, Ja Pies Jasiek zakończę optymistycznie. Pan zachował się jak Rambo czy inny bohater kina akcji. Chwycił półkę w locie. Monitor i laptop ocalały. Pan jest wspaniały i niedoceniany...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 15

Dzień 4