Po tygodniu...
Pan bardzo się przejmuje sytuacją na Ukrainie i bezradnością całego normalnego świata wobec wariactw i paranoi świra Putlera. Ten stan ducha i umysłu Pan ćwiczy od lat - jest permanentnie bezradny wobec głupot na wydziale i uczelni. Do Pana napisał Pan Jurek i zapytał się o nowego kociaka. Ja pies Jasiek byłem świadkiem zdarzeń sprzed tygodnia. A było to tak...
Ja Pies Jasiek jak zwykle domagałem się późnego wieczorowego a w zasadzie już nocnego spaceru. Pan jest kochany i jak zwykle ze mną wyszedł. Na Kresowej koło skrzyżowania z Wołomińską usłyszeliśmy (Ja Pies Jasiek jako pierwszy) miauczenie. Pan mi skrócił smycz, żebym "nie pogonił kota". Wokół noc nie było za wyjątkiem spacerującej Pani, która rozmawiała przez komórkę. Gdy wracaliśmy na tym samym skrzyżowaniu pojawiła się znowu ta sama Pani i chyba znowu coś się odezwało. Pan zobaczył coś małego czarnego biegającego po ulicy i pomyślał - no, no no, spacer z kotem? Chciał nawet zagadnąć tę Panią, bo Pan jest towarzyski, ale odpuścił. Zaczepianie kobiety nocą... Gdy Pan zamknął drzwi od domu usłyszał znowu miauczenie. Pan pomyślał, że to może Rudzik, który sobie uszkodził pazur w tylnej łapie. Na tarasie nic nie było. Po chwili Pan znowu usłyszał miauczenie - wyjrzał z sionki "na dom" i znowu nic. Jak wszedł do kuchni Pan wyczuł dwa jasnozielone oczka gapiące się na niego... zza szyby okna kuchennego. Po otwarciu okna kociak wparował jak do siebie i tak jest już od tygodnia. Koty go zaakceptowały, Megi trochę się z nim bawi, Ja Pies Jasiek jestem tolerancyjny, Pani z Teksasu wyraziła lekkie przerażenie, ale teraz po akcjach Putlera ma inne "strachy". Pan bardzo lubi tego malucha, bo wybadał go, ma taką "opuchliznę" pod ogonem... Ja Pies Jasiek pieszczochem nie jestem - jak to się mówi ten typ tak ma. Docent podobno dopiero teraz zaczyna przychodzić do łóżka. Rudzik jest ciągle dzikusem. A Megi, cóż, to jeszcze narwana małolata. A ten mały czarny stworek... Oczywiście rozrabia, ale jest też pieszczochem. Ja Pies Jasiek widziałem jak to Pan na komórce pokazywał to wczoraj Pani. Maluch skrobie się Panu na piersi a potem jeździ języczkiem po... No nie wiem, czy mogę to zdradzić. Ja Pies Jasiek jestem dyskretny!
No i stało się... Dzięki pytaniu Pana Jurka i barwnej historii pojawienia się nowego lokatora Pan nie myślał przez chwilę o wojnie, która jest za miedzą...
Komentarze
Prześlij komentarz